sobota, 22 sierpnia 2026
Mateusz Libera "Zarzewie mroku"
wtorek, 16 czerwca 2026
Marek Włodzimierz Kralka "W starym borze kiedy mali Słowianie chcą dorosnąć"
"W starym borze kiedy mali Słowianie chcą dorosnąć" (Fundacja Slavipole 2026) Marka Włodzmierza Kralki to trzy krótkie opowiadania adresowane do najmłodszych Słowian. Każdy powinien wiedzieć jak w życiu postępować gdyż świat niesie wiele zagadek, niebezpieczeństw i przygód. Płynący z pracy dydaktyzm jest oczywiście na dobrym poziomie - jak odnosić się do bogów, duchów przyrody i samej natury. Mało tego książeczka wzbogacona została o śliczne, zdobiące ją ilustracje przedstawiające m.in. głównych bohaterów i słowiańskich bogów.
Przyznam, że pierwszy raz w życiu czytałem lekturę, która nie zawiera numerów stron. Jedno z opowiadań do złudzenia przypominało mi historię Ahsoki Tano z odcinka pierwszego sezonu serialu animowanego „Star Wars: Opowieści z Jedi” (Tales of the Jedi), zatytułowany „Życie i śmierć” (Life and Death).
A tak ogólnie to jest OK. Nie chcę tradycyjnie zdradzać fabuły, ani streszczać tekstu, więc napiszę tylko, że warto czytać naszym młodym Słowianom. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Polecam!
Do tego linki:
niedziela, 7 czerwca 2026
Andrzej Sapkowski „Narrenturm”
Wszystkich części „Wiedźmina” jeszcze nie przeczytałem.
Zrobię to po obejrzeniu ostatniego sezonu serialu, który także mam do
nadrobienia. Wiem, nie ma na co patrzeć; oglądanie produkcji Netfliksa jest jak
jedzenie kiviaka na Grenlandii, ale
przynajmniej człowiek zobaczy jak sprofanowano twórczość znanego polskiego
pisarza. Mój tata namawiał mnie gorąco do przeczytania Trylogii Husyckiej,
którą z resztą podarował mi na Gwiazdkę. W końcu musiałem wygospodarować trochę
czasu i na nią.
Niby dalekie jest to od klimatu wiedźmina, ale czy aby na
pewno? Tutaj pojawiają się typowe dla Sapkowskiego wątki – chędożenie cudzych
żon, czary i demony, germańskie nazwiska i stałe wędrówki z przygodami. Czyli w
sumie samo życie. Akcja toczy się na Śląsku w XV w. No i właśnie jeden
podstawowy zarzut jaki bym do tej książki miał to kilka dziwnych anachronizmów.
Wprawdzie Sapkowski przyznaje się do części z nich; tu mam na myśli głównie „Neronomicon”,
ale inne pomija na końcu książki. Rozweselił mnie sabat czarownic w święto
Mabon … Nazwę tę wprowadził amerykański czarownik Aidan Kelly poszukujący
celtyckiego odpowiednika mitu o zstąpieniu Persefony do Hadesu. Nawet większość
wiccan nie stosuje tej nazwy, bo jest ona sztuczna i stworzona jako alternatywa
dla Równonocy Jesiennej. Faux Pas! Widać, że autor inspirował się współczesnym
czarownictwem.
Generalnie miły trening dla oka. Fabuła wciąga od samego
początku. Kto z nas nie chciałby być podróżującym z Szarlejem i Samsonem Olbrzymem głównym bohaterem Reynevanem dążącym do zemsty, a także lądującym w łóżku z którą
popadnie.
Czyta się fajnie! Polecam!
poniedziałek, 23 marca 2026
Joanna Tarnawska "Polish Folk Magic. Ancestral Lore & Traditions of the West Slavs"
Książek o czarownictwie ludowym (głównie bazującym na religii i praktykach dawnych Słowian) mamy w Polsce bardzo dużo. Można je podzielić według kategorii na:
- lepsze (np. naukowa praca Joanny Wawrzeniuk "Magia ochronna Słowian we wczesnym średniowieczu na ziemiach polskich", prace o roślinach: m.in. Karolina Lisek "Słowiańska magia ziół. Obrzędy, bóstwa, demony i rośliny", Marek Włodzimierz Kralka "Zeszyt drzew słowiańskich", Joanna Laprus "Słowiańskie rośliny czarowne"),
- średnie (Joanna Laprus "Słowiańskie boginie ziół"),
- tragiczne (np. Natalia Stepanova "Wielka księga sekretnych zaklęć rosyjskich szeptuch. Miłość, bogactwo i odzyskiwanie zdrowia", Dobromiła Agiles „Słowiańska wiedźma. Rytuały, przepisy i zaklęcia naszych przodków”, Natasha Helvin "Słowiańska magia w praktyce" oraz "Rosyjska czarna magia" czy Vadim Tschenze "Sekrety szeptuch. Ludowe sposoby uzdrawiania").
W języku angielskim również ukazały się dzieła z tej dziedziny; tu na wstępie wymienię moje ulubione Radomira Ristica „Balkan Traditional Witchcraft” oraz „Witchcraft and Sorcery of the Balkans”. Jest już tego na tyle, że mamy w czym wybierać. Pojawia się tylko pytanie, czy istnieją anglojęzyczne lektury, które przedstawiają polskie czarownictwo całemu światu?
I oto jest!
Jedną z pierwszych na ten temat jest praca Joanny Tarnawskiej "Polish Folk Magic. Ancestral Lore & Traditions of the West Slavs" (Crossed Crow Books, Evanston 2025). Autorka wprowadza nas w temat polskiej magii ludowej. Wbrew temu co wszyscy oczekują nie jest to próba rekonstrukcji słowiańskich praktyk przedchrześcijańskich wiedźm, lecz opis tego co powstało synkretycznie po wprowadzeniu chrześcijaństwa. Nie zabrakło jednak także i wprowadzenia do pogańskiej wizji świata, którą Tarnawska jak najbardziej przytacza (m.in. mit wyłonienia, kult ognia, kult wody). Przedstawione zostały opisy dawnych ludowych praktyk magicznych (m.in. klątwy, okadzanie, magia ochronna, używanie nawęzów, leczenie jajkiem czy magia miłosna), postacie z polskiego folkloru (diabły, duchy domowe czy specyficzna postać i rola Maryji). Na końcu szczegółowe zostały opisane polskie święta i magia z nimi związana.
Czy mam jakieś uwagi? Autorka przedstawia mitologię słowiańską opartą o współczesne rodzimowiercze wizje. Pojawiają się np. "Prawia" i "Jawia", które pochodzą z "Księgi Welesa". No i słynne "Panu Bogu święcę, a diabłu ogarek". W oryginale było "diabłu dwie", ale wiemy, że już wersja z ogarkiem się przyjęła. Odnotowałem jedną drobną wpadkę - katolicyzm był główną religią w Szkocji (s.105)? Oj nie.
Jakie wrażenia?
Ogólnie bardzo dobre. Nie jest to kolejny mizerny podręcznik słowiańskiego New Age, tylko przedstawienie ludowych praktyk z aspektu historycznego. Nie ma tutaj żadnych wymysłów, a jest czysta historia, demonologia i folklor. Praca ta ma szanse stać się jednym z pierwszych podręczników polskiej magii ludowej w świecie dzięki wydaniu jej w języku angielskim, czego autorce z całego serca życzę! Jest to bardzo dobre przedstawienie tematu ze szczegółami. Pewne informacje były dla mnie nowością np. praktyki z Dnia Świętego Medarda.
Tak czy owak, książka rewelacyjna - gorąco polecam, zarówno Polakom jak i wszystkim anglojęzycznym wiedźmom i wiedźminom.
wtorek, 23 września 2025
Elwira Dresler-Janik "Córki bogini Mokosz. Leszygród. Tom 1"
czwartek, 13 marca 2025
Lal Behari Day "Opowieści ludowe Bengalu"
![]() |
Chłopcy z Bengalu grający w piłkę wodną. |
Śiwa - jeden z trzech głównych bogów hinduizmu. Durga i Kali - boginie będące różnymi wcieleniami Śiwy.
Nie tak! Na stronie osiemnastej czytamy poprawną wersję, że Durga i Kali to wcielenia MAŁŻONKI Śiwy.
![]() |
Aryjskie pozostałości w ludziach z północnych Indii i Bangladeszu. |
A jak tam dydaktyzm płynący z hinduskich opowieści? Na dobrą sprawę taki jak ogólnie w większości tych z całego świata. W tej o ubogim brahminie widać np. wątek znany nam z baśni o kijach-samobijach. Jak zwykle dobro zostaje nagrodzone, a zło pokonane - to grzebanie ludzi żywcem robi wrażenie, zwłaszcza w drugiej części historii o synach złodziei. Nie są to arabskie noce, nie są to też baśnie braci Grimm. Nie brakuje duchów, demonów i bogów. W sumie jest czym zadowolić oko na jeden czy dwa dni.
Polecam!
Opuszczamy Bengal i inne znakomite stany Indii.
![]() |
Pamiętam pierwsze wybory Miss World jakie w życiu oglądałem. Był to 1997 rok, kiedy Diana Hayden została królową. Od tej pory piękno Indii kojarzę głównie z nią. |
wtorek, 4 marca 2025
Bogusław Gierlach "Sanktuaria słowiańskie"
Trudno wyobrazić sobie Dzień Zmarłych na przykład w słoneczny dzień majowy, kiedy wokoło cały świat jest rozśpiewany i wszystko nastraja do radości (s. 206).
Przyznam, że Dziady Wiosenne, Rękawka czy nawet pewne obyczaje związane z Zielonymi Świątkami sprawiają, że można sobie to wyobrazić. A nawet nie trzeba wyobrażać. Brakowało mi ciągle tej udokumentowanej wzmianki o wdowach palonych wraz z mężami na stosach pogrzebowych. W końcu znalazłem to w tej książce:
W połowie VIII wieku kronikarz Winifrid-Bonifacy zapisał: "[...] kobieta, kiedy mąż jej umrze, nie chce żyć dłużej. I z uznaniem spotyka się i nich taka niewiasta, która własnoręcznie śmierć sobie zadaje i na jednym stosie spłonie ze swoim mężem [...] (s.105).
Jak ocenić książkę Gierlacha? Ogólnie wydaje mi się przeciętna. Wiele nowego nie wnosi przy obecnym stanie badań. Warto jednak i z jej treścią się zapoznać.
5/10.
niedziela, 29 grudnia 2024
Linda Raedisch "Tajemna strona świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje"
Okres Bożego Narodzenia zdecydowanie należy do najprzyjemniejszych w roku - drogie prezenty, wykwintne kulinaria, estetyczne wystroje wnętrz i umiłowanie rodzinnych tradycji.
W takim układzie warto zgłębić temat szerzej.
W mediach, książkach pojawiają się elementarne informacje o świętowaniu Gwiazdki przez rozmaite narody. Niestety często są to informacje z drugiej ręki, ogólnie przedstawiające pewne wątki. Warto jednak pokusić się o jakąś porządną kompilację, która to wszystko uporządkuje.
Rémi Jacquot "Befana" (źródło: ArtStation)
Raedisch przytoczyła w kilku miejscach prace znanego mi założyciela wicca; Geralda Gardnera. Wprawdzie zaznaczyła, że wiele jego teorii to czyste bajdurzenie, ale miejscami powoływała się na informacje z jego prac jakby były czystymi faktami. Nie ma to jak zepsuć komuś humor ... Podobnie jak z tym laniem ołowiu podczas Andrzejek w Polsce. Myślę, że wosk jest znacznie popularniejszy.

środa, 11 grudnia 2024
Leonard J. Pełka "U stóp słowiańskiego parnasu. Bogowie i gusła"
sobota, 30 listopada 2024
Joanna Laprus "Słowiańskie rośliny czarowne"
Myślami wracamy na ojczystą ziemię. Joanna Laprus "Słowiańskie rośliny czarowne" to barwny zielnik występujących w Polsce roślin. Dodatkowo przepełniony jest on historiami o tajemniczych właściwościach wielu z nich oraz związanych z nimi legendami. Autorka podzieliła je na "miłośnicze", "wiedźmie" oraz "mocarne". Mamy tutaj rośliny polne i drzewa. Swoją wiedzę Laprus oparła o dosyć solidne podstawy, co widzimy w bibliografii. Poznajemy ludowe sposoby na pokonanie wielu chorób, miłosne doznania i demony, których nigdy w naszym folklorze nie brakowało, zwłaszcza wampiry i obłoczniki. Ogólnie książka ciekawa i poprawiająca humor. Wzbogaconą o ilustracje czyta się ją bardzo szybko. Warto, żeby każda czarownica czerpiąca wiedzę z lokalnych wierzeń i praktyk się z nią zapoznała.
niedziela, 22 września 2024
Bogdan Nowak "Państwo Zamojskie. Przeciw czarownicom, duchom i najeźdźcom"
Myślami przenosimy się do Zamościa. Najpierw dobrze poznajmy historię miasta, dzieje Jana "Sobiepana" Zamojskiego, jego krewnych i znaczących postaci. Jest trochę o królu Janie III Sobieskim, jego małżonce i losach znamienitych rodów. Nie zabrakło czasów Potopu Szwedzkiego. Zagłębiamy się w obyczajowość szlachty. W pewnych częściach pracy robi się znacznie ciekawiej; jest trochę o procesach czarownic aż ślinka cieknie, rocznym cyklu obrzędowym, instrumentach muzycznych, demonach polskiego folkloru.
Bogdan Nowak opisuje co się tylko da z ważniejszych dla Zamościa wydarzeń i obyczajowości. Poznajmy lokalny folklor, historyjki z życia wzięte na przestrzeni wieków. Szlachta, kaci, astrologowie. Pojawiają się zabobony, magia, horoskopy. Nie brak historii o duchach. Autor dużo skorzystał z prac m.in. Oskara Kolberga. Nie zabrakło też innych opracowań na wysokim poziomie, jak np. Pawła Leszka Słupeckiego, czy nawet tych popularyzatorskich Pawła Zycha i Witolda Vargasa.
Przyznam, że dowiedziałem się kilku nowych rzeczy z interesujących mnie tematów. Być może część z nich jest unikatowa dla rejonu Zamościa i okolic. Warto jednak rzucić okiem. Strzygi, utopce, łupiory aż budzą w człowieku słowiańskiego ducha. Parapsychologia, pijane damy i spirytyści. Wszystko co trzeba do ciekawej książki.
Gorąco polecam!
wtorek, 27 sierpnia 2024
Adam Fischer "Etnografia słowiańska. Zeszyt 3. Polacy"
Po raz kolejny chylę czoło przed Stowarzyszeniem na Rzecz Tradycji i Kultury "Niklot" za cenny wkład w rozpowszechnianie wiedzy o Słowiańszczyźnie. Kolejnym osiągnięciem jest reedycja cennej pracy Adama Fischera. Tym razem na piedestale po Połabianach, w tym oddzielnie opsianych Łużyczanach, pojawili się Polacy.
Autor opisuje obszar geograficzny, w tym typy antropologiczne (jestem chyba typem subnordyckim), kulturę materialną (od płodów roślinnych po metody transportu i komunikacji), kulturę społeczną i duchową.
Przyznam, że poznałem dużo nowych zagadnień z kultury materialnej. Niewątpliwie najciekawszą częścią książki jest jak zawsze kultura duchowa i pozostałości po słowiańskich wierzeniach i praktykach naszych przodków. No i właśnie, na pewne rzeczy zwróciłem uwagę, jak np. nazywanie Wigilii Trzech Króli szczodrym wieczorem, a święto Matki Boskiej Gromnicznej postrzegane jako początek wiosny. W przypadku tego drugiego znów widać pewne analogie do pogaństwa zachodniego. Kilka jeszcze powiązań da się wypatrzeć.
Ogółem dużo cennych informacji, choć przyznam, część z nich pojawiła się już w innych pracach. Czyta się szybko, rozrywki wystarczy na góra dwa dni.
Gorąco polecam!
piątek, 31 maja 2024
"Legendy świętokrzyskie"
Pięć minut i mamy kolejny zbiór legend przeczytany. Malutki przewodnik po regionie świętokrzyskim, w którym aż roi się od czarownic, topielic i duchów zamieszkujących ruiny. Tekst Artura Stolarskiego króciutko przedstawia każdą opowieść. Przyznam, niektóre wersje różnią się od tych klasycznych. No, ale cóż; legendy mają to do siebie, że często pojawiają się w kilku postaciach.
Polecam dla rozrywki ze stoperem w dłoni.
środa, 3 kwietnia 2024
Lafcadio Hearn "Kwaidan. Demony japońskiego folkloru"
Powracamy myślami do Kraju Kwitnącej Wiśni. "Kwaidan. Demony japońskiego folkloru" Lafcadio Hearna to kilkanaście mrożących krew w żyłach opowiastek ludowych Japonii o istotach demonicznych. W rzeczywistości jedne mrożą krew w żyłach, inne prezentują się raczej jak historie z życia wzięte. Na końcu, o dziwo, jakieś nawiązanie do rejonów celtyckich, mrówek, komarów i motyli. Nie wiem, co ma jedno wspólne z drugim, niemniej książka napisana została dawno temu, a sam jej autor żył na przełomie XIX i XX w.
Czyta się je przyjemnie, choć nie są to dla nas Europejczyków tak straszne historie jak dla mieszkańców kraju Wschodzącego Słońca.
środa, 20 marca 2024
Leonard J. Pełka "Śladami pierwotnych wierzeń. Duchy, bóstwa i totemy"
Dzięki wydawnictwu Replika z martwych powstała stara książka autorstwa dra Leonarda J. Pełki pt. "Śladami pierwotnych wierzeń. Duchy, bóstwa i totemy". Przenosi nas ona myślami do najdawniejszych dziejów religii. Mamy tutaj powtórkę z teorii religii, magii, roli czarowników, szamanizmu po najstarsze politeistyczne wierzenia.
Z jednej strony praca stanowi kolejne opracowanie podstawowych kwestii. Z drugiej w oczy rzuca się ideologia czasów PRLu, którą autor w pełni propaguje w swoich pracach. Zresztą podobnie jak Bohdan Baranowski. Widać tą samą szkołę.
Pełka religię poddaje obszernej krytyce. Widać, że celem pracy jest wykazanie bezsensowności jej fenomenu. Na końcu te utylitarne metody usunięcia zjawiska z życia jednostki po prostu wydają się śmieszne. Nie brakuje słynnego cytatu, że "religia to opium ludu". Oczywiście w tekście znajdziemy klasyczne wątki tematyczne o tym, jak to święci katoliccy przejęli role dawnych bogów. Ale już o tym, że ideologia "Mateczki komuny", jak ja zwą niektórzy, łykała całymi garściami cechy religii ani słowa. Dyktatorzy traktowani jak bogowie. Ideologia niczym religia.
Czy książkę polecam? Znalazłem w niej może kilka drobnych błędów. Jest ona wartościowa, kiedy pominie się ideologiczne rozważania autora na temat religii. Jednak póki co "Etnologia religii" Andrzeja Szyjewskiego ma tytuł oficjalnego mistrza w tejże dyscyplinie. Książka Pełki to raczej popularyzatorska komercja w porównaniu z wieloma innym, późniejszymi publikacjami o archaicznych formach religii.
wtorek, 9 stycznia 2024
Jarosław Łojek "Legendy Rosji. Mroczne podania, opowieści i legendy wschodniej Słowiańszczyzny"
Malachitnica
Jarosław Łojek po opublikowaniu "Legend i podań Słowian" postanowił pójść za ciosem i zaprezentować nam w szczegółowej postaci legendy sąsiednich narodów. Tym razem praca została zawężona tematycznie do obszaru dawnej Rusi (czyli m.in. obecna Ukraina), współczesnych Wielkorusinów i to zarówno słowiańskiej części europejskiej Rosji, jak i innych ludów zamieszkujących jej tereny. Mamy tutaj zarówno czasy przedchrześcijańskie i współczesny folklor. Autor zaczyna od przedstawienia podań ruskich, skąd przechodzi do historii z Moskwy, Petersburga, innych obszarów europejskiej Rosji, Krymu, by następnie podążyć przez Syberię, kończąc na uwielbianych przez nas tych o słowiańskich bogach i demonach.
Pewne historie poruszają wyobraźnię i skojarzenia. Na pewno Menk, jako rosyjski Yeti napawa przekonaniem, że chyba za daleko stąd poszukujemy wielkiej stopy, która mogła żyć w sąsiedztwie.
Stara, rosyjska gra "Lochy Kremla" najwyraźniej inspirowana była wieloma legendami o podziemnych tunelach w Moskwie.
wtorek, 21 listopada 2023
Henryk Biegeleisen "Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego"
Po raz kolejny, dzięki wysiłkowi wydawnictwa Replika mamy ułatwiony dostęp do znanego dzieła z klasyki gatunku badań nad praktykami, wierzeniami i obyczajami naszych przodków. Reedycja pracy wydanej w 1930 r. daje nam bardzo obszerny wgląd w temat przedstawiony w tytule.
Umieranie, stypy, goszczenie dusz, śpiewanie dla umarłych, czuwanie, ofiary, wizyty, odganianie, wampiry... Czego to tutaj brakuje? Chyba niczego.
Co możemy powiedzieć szerzej?
Po pierwsze, od dawna nie widziałem książki, w której brakuje spisu treści. Przyznam, że trochę osobliwe. Po drugie, mylny jest tytuł. Biegeleisen omawia nie tylko Polaków, ale podaje przykłady z całego świata. Mamy tu więc klasyczną przekrojówkę przez wiele kultur ze wskazaniem występujących podobieństw; nie tylko praktyk u sąsiednich ludów czy narodów, ale też identycznych znanych na innych kontynentach.
Co mi zostało w pamięci? Archaiczne horkruksy:
Czarownik może wyjąć z siebie duszę i schować ją gdziekolwiek. Dusza da się zakląć w różne istoty, zwierzęta, rośliny, powiadamy: "stoi jak zaklęty" (s.47).
Albo to:
Człowiek niebierzmowany umiera dwakroć (s. 48).
Wychodzi na to, że przynajmniej dwukrotnie spotkam się ze Śmiercichą.
Nie wiedziałem, że palcem wisielca można otworzyć każdy zamek. Magiczny masterkey. Czasem takie się przydają.
Znalazłem też akcenty związane ze swoim regionem:
Stąd powiadają, w Bronowicach Wielkich, że na kogo strzygoń chuchnie, ten musi umrzeć (s. 165).
Już w 1624 r. odkopano na Kleparzu (w Krakowie) groby mniemanych upiorów (s. 170).
Widzę, że w mamy tutaj silną tradycję związaną z żywymi trupami. Byle nikt na mnie nie chuchnął, bo mieszkańcy Azorów (obecne Tonie i Bronowice Wielkie) wiecznie jadą siarą.
Urocze były też zabawy:
Łemków, w Jasielskiem, młodzież zbiera się w domu żałoby i "wyprawia barbarzyńskie żarty z trupem". Tak np. wloką go za nogi i wołają (po imieniu), żeby wstał i bawił się z nimi, ciągnąc go za włosy, pytają, czy zgaduje, kto to robi, łaskoczą go, aby się zaśmiał itp. (s. 239)
Ogółem książka bardzo ciekawa. Trochę męczą staropolskie wyrazy, niemniej idzie się do tego przyzwyczaić.
Przeczytać koniecznie trzeba!







































.png)


.png)
.png)

.png)
.png)
.png)