Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott Simpson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott Simpson. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lutego 2016

Pantheon: religionistický časopis (10/1)


Do panteonu zasłużonych dla neopogaństwa publikacji z dumą dodajemy jeden numer czeskiego religioznawczego czasopisma. Żeby nie powtarzać niepotrzebnie wyrazów, nazwę periodyku i numer wydania podajemy w tytule niniejszego posta. Na załączonym zdjęciu okładki też nie trudno zobaczyć te szczegóły. Wiem, mój humor ostatnio jest mizerny ...

A cały numer "Pantheonu" to zbiór artykułów będących we wstępnej wersji wystąpieniami, które zaprezentowane zostały na konferencji pt. "Gender and Methodology in Neo-Paganism" organizowanej przez Wydział Humanistyczny AGH w Krakowie w dniach 7-9 marca 2014 r.

Przewodnim tematem sesji była płeć. Jest to interesująca kwestia bowiem na Zachodzie pogaństwo często kojarzone jest z kultem Bogini, Matki Ziemi, magią etc. W Europie Środkowo-Wschodniej i generalnie w byłym Bloku Wschodnim rzeczony nurt religijny nabrał  zgoła innego charakteru; polityka, tradycja i kult przeważnie męskich bogów. I stąd pojawił się problem dla badaczy. Albo raczej możliwość pokazania pewnych zjawisk i ich dokładnej analizy.

Na wstępie, weteran badań nad polskim rodzimowierstwem, Scott Simpson, który jak dotąd jako jedyny najdokładniej przysłużył się do rozpropagowania rzetelnej wiedzy o polskich neopoganach w literaturze anglojęzycznej prezentuje swój artykuł pt. "Men Constructing Masculinity in Polish Rodzimowierstwo: Tradition and Nature". Po raz kolejny autor perfekcyjnie opisuje temat; tym razem dotyczy to  kwestii płci wyznawców polskiego rodzimowierstwa. Tutaj głównym punktem odniesienia staje się klasyczne rodzimowierstwo słowiańskie na przykładzie wrocławskiej "Watry", warszawskiego RKP, ale także innych grup, m.in. przedwojennej Zadrugi. Doskonała analiza tematu.

Następnie polski pionier badań nad druidyzmem Adam Anczyk w swoim artykule pt. "Druids and Druidesses: Gender Issue in Druidry" opisuje różnice płci zarówno w druidyzmie historycznym  (na bazie zapisanych źródeł), jak i we współczesnym. Świetne, dokładne i oparte na solidnych podstawach.

Olga Pawlik pastwi się nad członkami Rodzimego Kościoła Polskiego w publikacji pt. "Living in Two Worlds - Ontological Relativism in Rodzimy Kościół Polski Members' Interfaith Parenting". Artykuł może nie jest zły, ale respondenci moim zdaniem dali trochę czadu ... Nawet bez nadzoru słynnego, internetowego "starszego zboru" potrafili tak nisko upaść ...

Czeska badaczka Lenka Brichova zwraca uwagę na macierzyński aspekt kultu Bogini w tekście pt. "Kind Goddesses: an Evolutionary Perspective on Personal Prayer as a Medium Through Which Representional Features Resembling the Primary Caregiver Are Spread". Ciekawe, choć artykuł niedługi.

Mariusz Filip, który fenomenalnie odznaczył się w historii badań nad neopogaństwem kilkakrotnie perfekcyjnie opisując Zakon Zadrugi "Północny Wilk" dalej walczy o utrzymanie pozycji tytułu mistrza kontynuując badania nad wspomnianą grupą łącząc temat nieistniejącego już zrzeszenia wraz z tematem głównym konferencji. Badania w swoim artykule "Native Faith (not) only for Men: Gendering Extreme Right-Wing Slavic Neo-Paganism in Poland"  wzbogacił o temat Nacjonalistycznego Stowarzyszenia "Zadruga", co uważam za słuszny kierunek - obie frakcje mają bardzo podobny charakter i cele. Wciągnął mnie temat "Bogini Wojny" i kobiet jako "wojowniczek w spódnicy". Chyba lubię taki typ babek - już tak po prostu mam.

Deniver Vukelić w swojej publikacji "Croatian Native Faith - Diverse Opinions on Gender Problems in a Developing Movement" przedstawia główny wątek konferencji w świetle chorwackich rodzimowierców i rodzimowierczyń. Bardzo dobry artykuł zwracający uwagę na wiele ważnych kwestii, wychodzących także ponad przewodni temat numeru periodyka.

Na końcu fenomenalny badacz religii wicca i innych odmian współczesnego czarownictwa Maciej Witulski w swoim artykule "Gender among Adherents of Modern Witchcraft - Stereotypes and Facts. The Example of Polish Traditional Wiccans and Eclectic Witches" opisał dokładnie temat płci, homoseksualizmu, feminizmu wśród wyznawców tejże religii z całego świata i porównał z adaptacją tych fenomenów wśród polskich wiccan. Dokładnie omówione zostały stereotypy i fakty, statystyki i to na co wskazują nam dostępne w sieci informacje. Bardzo dobry artykuł, oparty na wiarygodnych, rzetelnych źródłach. Rewelacyjne streszczenie i opracowanie tematu.

Na końcu numeru pojawiło się jeszcze kilka recenzji, ale z tej racji, że napisane zostały po czesku, dałem sobie z nimi spokój ...

Niniejszy numer "Pantheonu" pokazuje różnice pomiędzy neopogaństwem zachodnim, a tutejszym. Dostrzegamy wyraźne różnice pomiędzy rekonstrukcją kultów lokalnych, osadzonych w duchu tradycji, ludowości czy polityki z synkretycznymi ruchami, których wyznawcy stawiają sobie zupełnie inne cele. Inni ludzie, inne religie. A może warto by rzec: "jacy ludzie, takie religie"? I to będzie prawdą.

"Pantheon: religionistický časopis (10/1)" to obligatoryjny do przeczytania numer dla wszystkich sympatyków neopogaństwa.

Gorąco rekomenduję!

wtorek, 25 marca 2014

"Modern Pagan and Native Faith Movements in Central and Eastern Europe" edited by Scott Simpson and Kaarina Aitamurto


Książka "Modern Pagan and Native Faith Movements in Central and Eastern Europe" pod redakcją Kaariny Aitamurto i Scotta Simpsona w mojej opinii jest perełką wydawniczą, niestety trudno dostępną w Polsce. Opublikowana została przez Acumen Publishing w Wielkiej Brytanii i stanowi doborowy zbiór artykułów naukowych poświęconych badaniom nad neopogaństwem w Europie środkowo-wschodniej. 

W Polsce dotychczas przeprowadzono pięć konferencji naukowych w których pochylono się nad  zagadnieniami związanymi z szerokorozumianym neopogaństwem. Wszystkie zorganizowano w Krakowie, w tym dwie z nich jako konferencje międzynarodowe. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że wielu autorów tekstów w omawianej publikacji było uczestnikami rzeczonych sesji. 

Specjaliści  z wielu krajów (wymienić z jakich?) po raz kolejny podzielili się  rzetelną  i solidną dawką wiedzy na temat aktualnego stanu badań nad neopogaństwem. Warto wspomnieć, że niektórzy z prelegentów konferencji, zamieścili wcześniej  swoje artykuły w publikacji. Tutaj ponownie spotykamy się z częścią z tych nazwisk. 

W temat wprowadzają nas redaktorzy tomu: Scott Simpson i Kaarina Aitamurto omawiając skrótowo stan i cechy charakterystyczne neopogaństwa w krajach byłego Bloku Wschodniego. 

Piotr Wiench wyjaśnia pewne aspekty neopogaństwa analizując poglądy  Erica Hobsbawma,  twierdzącego, że "tradycje", które z założenia mają być reaktywacją starych tradycji są czymś nowym, zupełnie innym. 

Interesująca jest też rosyjska literatura dedykowana  środowiskom rodzimowierczym, której tytuły autor przytacza.  Szczególnie utkwił mi w pamięci termin "makdonaldyzacja".

Scott Simpson i Mariusz Filip starają się wyjaśnić kwestie terminologiczne, które nie dość, że są  niezwykle trudne do przełożenia na język angielski, to jeszcze dla samych polskich neopogan nieprzekonywujące budząc często spore kontrowersje (tak, celowo napisałem "neo"). I podoba mi się koncepcja, w której  wyraz "Słowianie" pochodzi od wyrazu "słowo". 

Agnieszka Gajda przenosi nas w klimaty polskich romantyków: Joachima Lelewela, Oskara Kolberga, Bronisława Trentowskiego. Czytelnie pokazuje, jak tworzyły się i rozwijały pierwsze polskie interpretacje  o  dawnej religii Słowian. 

Victor A. Shnirelman przybliża nam narodowe neopogaństwo Rosjan ale w dość czarnych barwach. Po lekturze nasuwa się uzasadniona konkluzja. W Norwegii kościoły się pali, a w Rosji podkłada  pod nie bomby. Co kraj to obyczaj. Neopoganie-narodowcy przedstawieni są przez tego badacza jako grupa niezwykle groźna. Zastanawiam się dlaczego? Chociaż autor zdaje się udzielać wyraźnej odpowiedzi, mnie osobiście lektura artkułu doprowadziła do nieco innych wniosków.  

W kolejnych rozdziałach znajdujemy m.in. cykle artykułów o neopogaństwie ludów bałtyjskich (Rasa Pranskevičiūtė opisuje litewską Romuvę, Gatis Ozoliņš łotweskie Dievturi). 

Redaktor tomu, Scott Simpson poddaje analizie  współczesne polskie rodzimowierstwo.  Tutaj zainteresowała mnie postać Stefana "Bolka" Potrzuskiego (zm. 1944), który odprawiał rytuały ku czci Świętowita. 

Mariya Lesiv dokładnie to samo czyni z Ukraińcami. 

Kaarina Aitamurto z Alexeyem Gaidukovem przedstawiają sześć aspektów rosyjskiego neopogaństwa na przykładzie kilku różnych charakterów wyznawców.

Dalej przenosimy się do Czech, gdzie wszelkie, aktualne  odmiany neopogaństwa przedstawia nam Anna Maria Dostalova. Artykuł ciekawy,  choć osobiście uważam, że nie powinny się w nim znajdować prywatne wspomnienia autorki. 

Podróżujemy po  Słowenii (Aleš Črnič), Bułgarii (Vladimir Dulov), Rumunii (László Attila Hubbes), Węgrzech (Réka Szilárdi). W słoweńskim neopoganizmie wzruszył mnie wątek słoweńskich druidów celebrujących święto "Ostara". Bardzo to celtyckie. Zaciekawiło mnie też to, że wicca zyskała popularność wśród heavy metalowej sceny muzycznej. No proszę rzadkość, a jednak ... Nie rozumiem tylko dlaczego przy okazji Bułgarii Dulov zaliczył wicca do "religii przedchrześcijańskich" (???). Przy okazji Węgier, oprócz ufologicznego neopogaństwa, zaszły mi w pamięć dokonania Arnolda Ipolyi. Widocznie tak już musi być, że każdy naród musi mieć swojego Aleksandra Brucknera ... Węgierscy wiccanie mnie zaciekawili (Celtic-Wicca Tradition Keepers' Church). Odnotowuję, że jednak  zdarzają się wiccanie o nacjo-zdrowych poglądach także w innych krajach. Wreszcie odnalazłem podobne moim poglądy. ;) 

Poznajemy jeszcze opisywany przez Borisa Knorre’a odległy neopoganizm Maryjczyków,  oraz dzięki Yulii Antonyan i Konradowi Siekierskiemu - armeński. Mari-El to ciekawy lud, kultywujący niezwykle  ciekawe wierzenia - głównie synkretyczne. Historia o krowie, która zjadła książkę o mitologii, brzmi przy tym dość zabawnie. 

Maciej Strutyński omawia  szczegółowo poglądy Jana Stchaniuka. 

Maciej Witulski przedstawia neopogaństwo importowane do Polski: oprócz doskonałego opisu polskiej wicca, dotarł także do asatryjczyków, druidów, przedstawił ogólnie polski szamanizm i różne inne nieokreślone jasno ścieżki neopogaństwa. 

Na końcu o nieograniczonym wpływie Internetu na umysły rosyjskich neopogan pisze Alexey Gaidukov. "Russian Wiccans"? Znaczy co, zamiast świeczek miotacz ognia, zamiast kadzideł produkty Gazpromu, zamiast ciastek i wina Koktajl Mołotowa? Niestety nie! :) Autor wspomniał o zajadłych wojnach na forach. Czy to coś zupełnie nowego? :))))

Neopogaństwo to temat głęboki i szeroki. Pionowy, jeśli spojrzymy na jego długą historię. Poziomy, jeśli spojrzymy na dziedziny jakich dotyczy.

I to spektrum odnajdujemy  także w tej książce.

Badacze dołożyli wszelkich starań, by fenomen powrotu do starej religii opisać jak najdokładniej. W przeciwieństwie do artykułów pisanych przez osoby przypadkowe (z czym w życiu wielokrotnie  się spotkałem) tutaj wszystko przedstawione jest bardzo rzetelnie. Badacze wykazali się olbrzymią znajomością opisywanych tematów, literatury źródłowej i kontaktami z samymi neopoganami, dzięki czemu mieli okazję zweryfikować każdy fenomen i każdą wątpliwość u podstaw. Szeroki dobór tematów, wysoki poziom merytoryczny tekstów i ich staranna weryfikacja stworzyła ciekawe i jak dotąd w mojej subiektywnej opinii opracowanie anglojęzyczne dotyczące ruchów neopogańskich w Europie środkowo –wschodniej. 

Zachęcam do lektury i Gorąco Polecam! 

Ocena: bdb!

środa, 19 lutego 2014

Jacek Stanisław Greczyszyn "Tarot słowiański"


Moi znajomi bynajmniej nie jeden raz prosili mnie o opinię dotyczącą "Słowiańskiego tarota" autorstwa Jacka Stanisława Greczyszyna.

Uznałem, że skoro prowadzę ten blog i temat jest wdzięczny, koniecznym jest poświęcenie temu zagadnieniu przynajmniej kilku zdań.

Zapotrzebowanie na "Tarota słowiańskiego" zaistniało prawdopodobnie w świadomości rodaków już dawno temu. Scott Simpson pisząc w swojej książce "Native Faith. Polish Neo-Paganism at the Brink of the 21st Century" o "Wyroczni słowiańskiej" autorstwa Lecha Emfazego Stefańskiego zidentyfikował ją z "tarotem słowiańskim". I choć z prawdziwym tarotem, nie ma ona wiele wspólnego, to jednak sama idea nawiązania do klasyki musiała z czasem  zaistnieć w umysłach polskich neopogan. 

Coś jest na rzeczy, skoro na konferencji naukowej "Neo-Pagan and Native Faith Movements in the Central and Eastern Europe" organizowanej wspólnie przez Akademię Krakowską im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego i Uniwersytet Jagielloński, na wystawie w gablotkach w Bibliotece Jagiellońskiej, "Wyrocznia słowiańska" pojawiła się w sąsiedztwie "Tarota słowiańskiego" (patrz zdjęcie).


Tak więc "Słowiański tarot" znalazł się w doborowym towarzystwie panteonu zasłużonych dla sprawy Słowiańszczyzny. Nawiasem mówiąc, uważam, że ze wszech miar słusznie, bo jest tego wart.

IDEA

Wiele lat temu, kiedy rozpoczynałem swoją przygodę ze "słowiańską wicca" (jak swój system religijno-magiczny wówczas nazywałem), bardzo byłem łasy na wpływy lokalne, których w podręcznikach pisanych przez wiedźmy (płci obojga) niestety zwyczajnie brakowało. Alergicznie reagowałem na bezkrytyczne przyjmowanie obcych wzorców, nie przystających do geografii występowania zjawiska. Stąd też dystansowałem się do idei głoszonych przez m.in.  wyznawców Asatru (choć wtedy nie znałem takiego pojęcia) czy innych, którzy woleli bogów celtyckich czcić podczas "Ostary", "Beltejn" czy "Jul". Zresztą nawet dziś nie patrzę na to z sympatią ... 


Jeśli ideę istnienia dwóch pierwiastków: męskiego i żeńskiego w przyrodzie uznam za słuszną, a co za tym idzie koncepcję istnienia Boga i Bogini, to staje się to dla mnie propozycją do przyjęcia. Natomiast bezkrytycznie naśladując modę na "zachodniość" i przebieranie tych dwóch postaci w relikty obcych kultur, uważam za mało kreatywne. Polacy nie gęsi swoich bogów mają.

Nie od dziś wiemy, że Słowianie są bardzo specyficznym ludem i bardzo wiele rzeczy tworzą we własnym, unikatowym stylu. Stąd przełożenie pewnych elementów kultury na nasz świat zarówno religii jak i magii nie jest prostym zadaniem. 

A jednak Jackowi Greczyszynowi to się udało.

Jest oczywistym, że naszą słowiańską świadomością różnimy się trochę od pogan z Wielkiej Brytanii czy innych krajów anglosaskich. 


Wielokrotnie wcześniej toczyłem dysputy z innymi rodzimowiercami. Było to o tyle trudne, że moi adwersarze przez  raptem kilka lat ustalili sobie kanon pojęć (np. Światowid ze Zbrucza jako Axis Mundi, chram jako świątynia pogańska), przyjęli go ortodoksyjnie i nie przyjmowali innych argumentów. 

Osobiście uważam, ale się przy tym nie upieram, że pewne pojęcia czy koncepcje, powinny zostać umiejętnie zaadoptowane do czasów współczesnych. Stąd np. termin "kącina" używałem przez długie lata jako określenie miejsca, gdzie odprawiałem swoje rytuały magiczne. Przez myśl nawet mi nie przeszło, że kącina (wiem, rodzimowiercy wolą wschodni termin "chram") to musi być konkretnie np. drewniana altanka jak chcą niektórzy rodzimowiercy ...
W przypadku "Tarota słowiańskiego" autor zastosował podobną do mojej metodę - zaadoptował dawne pojęcia, słownictwo i symbolikę. Sprawiło to, w mojej opinii, że jego kreacja jest bardziej prawdziwa a mi szczególnie bliska. W dodatku bardzo kreatywna i daleka od ustalonych przez rodzimowierców kanonów terminologicznych. 

ESTETYKA

Strona wizualna jest jedną z najmocniejszych stron tarota. W sposób fascynujący połączone zostały współczesna grafika komputerowa z elementami nawiązującymi do dawnej sztuki słowiańskiej. Wyeksponowano w niej najciekawsze wątki z zachowanej wiedzy na temat religii naszych przodków i wskrzeszono je nadając im nowy, magiczny kształt.

Przepełnione bogactwem symboli słowiańskich, barwną kolorystyką oraz współczesnymi kompozycjami, przyciągają uwagę swoją niekonwencjonalnością, urokliwym klimatem i tchnieniem minionych wieków. 

A IMIĘ JEGO 40I4

Za jeden z ciekawszych pomysłów autora uważam zamieszczone w tekście mity Zakonu 40i4. Pewnie przeciwnicy zarzucą mi, że owe historie nie mają nic wspólnego z tradycyjnymi legendami czy wierzeniami dawnych Słowian. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę, że podania powstałe współcześnie są niejednokrotnie wykorzystywane w trakcie pewnych rytuałów religijnych. Nawet wiccanie posługują się  mitem wiccańskim stworzonym przez Geralda Gardnera podczas jednego ze swoich misteryjnych cykli. Wykreowane i przedstawione tu opowieści są dowodem wielkiej kreatywności i wyobraźni, którą bogowie obdarzyli autora bardziej niż hojnie.

A więc ...

"Tarot słowiański" doskonale łączy elementy rodzimowierstwa słowiańskiego, tarota, poglądów Crowleya, a także elementów kultury słowiańskiej (bukwy, mickiewiczowskie 40i4). Jest pod tym względem unikatowym dziełem. Oprócz rzeczonej "Wyroczni słowiańskiej" nie spotkałem się z niczym równie doskonale scalającym wszystkie te elementy, tak, by nie straciły one sensu, a przekaz był czytelny. Zarówno magia, kultura, religia słowiańska jak i prywatne inwencje autora są tutaj doskonale połączone w spójnym i czytelnym przekazie. 

Gorąco polecam, zarówno tarocistom, rodzimowiercom słowiańskim a także wszystkim słowiańskim czarownikom i czarownicom!

W przyszłości z całą pewnością zrecenzuję tutaj inną pracę autorstwa Jacka Greczyszyna.

środa, 10 kwietnia 2013

"Walking the Old Ways. Studies in Contemporary European Paganism" edited by Adam Anczyk, Halina Grzymała-Moszczyńska


"Walking the Old Ways. Studies in Contemporary European Paganism" pod redakcją Adama Anczyka oraz Haliny Grzymały-Moszczyńskiej to zbiór artykułów poświęconych badaniom nad współczesnym pogaństwem.

Na początku Scott Simpson wyjaśnia problemy terminologiczne, z którymi cudzoziemcy mają kłopot. Wprowadza także do tematu rodzimowierstwa słowiańskiego. 

Rasa Pranskevičiūtė opisuje losy anastazjan, wissariończyków i członków Romuwy. 

Marek Job, co było dla mnie pewną nowością, prezentuje nam neopoganizm Greków (oczywiście tak w Grecji, jak i poza nią).

Adam Kolozsi przedstawia fenomen odrodzenia starej religii na Węgrzech. Zwraca uwagę na rozumiane tam pojęcie "szamanizm", a także na pewne, synkretyczne elementy  chrześcijańsko-pogańskie.

Adam Anczyk napisał kilka ciekawostek o druidach. 

Matouš Vencálek opisuje pierwsze lata kształtowania się obecnego neopogaństwa u Czechów, akcentuje przy tym rolę internetu. 

Yentl Shattevoet dokładnie bada światopogląd członków grupy Omnia. 

Anna Górka dzieli się trochę swoimi badaniami nad grupami New Age'owymi. 

Na samym końcu redaktorzy tomu próbują odnaleźć religijność wśród graczy RPG i LARP. 

Co by tu dużo powiedzieć? Artykuły bardzo fajne i warte uwagi. Obracając się trochę w środowisku neopogan muszę przyznać, że wiele rzeczy nie było dla mnie nowością. Pewne tematy znałem z międzynarodowej konferencji poświęconej neopogaństwu, która odbyła się w Krakowie w 2011 r. (Anczyk, Pranskevičiūtė, Kolozsi). Opisy wskrzeszonej wiary dawnych Hellenów były dla mnie czymś nowatorskim. Zaintrygowała mnie teza Vencálka, że u czeskich neopogan czym innym jest magia, a czym innym pogaństwo. U nas też nie zawsze te pojęcia idą w parze, ale generalnie Ci poganie, którzy są z covenów wiccańskich i synkretyczno-eklektycznych są uważani za czarowników/wiedźmy i pogan w jednych osobach (dobrze, że nie wspomina się o nich jako o okultystach, wiedźmach i poganach, bo wtedy weszlibyśmy w katolickie kompetencje wiary w "Trójcę"). Koniecznie muszę zdobyć tę książkę, którą Vencálek podaje w bibliografii, autorstwa Kirkpatricka i Shavera, dotyczącej wpływu dzieciństwa na wybory religijne.

Jedyne co mi się rzuciło w oczy, a zaznaczam, że nie jestem znawcą, to że nazwy religii po angielsku w większości artykułów pisane są małą literą (praktycznie wszyscy Polacy tak napisali). Właściwie to od pani Shattevoet zaczyna się robić inaczej, poprawniej jak na mój gust, acz zaznaczam, wiem, że z pisownią nazw religii w tym języku bywa bardzo różnie. 

A książka warta uwagi. Gorąco polecam!