sobota, 28 lutego 2026

"Helmolda kronika Słowian" wstęp i opracowanie Jerzy Strzelczyk


Kolega Welerad na jednym ze spotkań Gniazda Żmija ZWRP "Ród" zasugerował, że koniecznie przeczytać należy "Helmolda kronikę Słowian". 

To cenne dzieło stało się łatwo dostępne dla wszystkich dzięki wydawnictwu Replika (2024, tł. Józef Matuszewski)Jak powszechnie wiadomo, jest to absolutny klasyk, który zawiera tyle samo cennych informacji co i przekłamań, historycznych niezgodności i drobnych pomyłek, które badacze zweryfikowali na przestrzeni lat. Tekst ten przyczynił się do poszerzenia wiedzy o religii dawnych Słowian, choć przyznam, że fragmenty dotyczące kultu źródeł, kamieni, lasów, boga Prowe, Podaga czy Świętowita notorycznie powtarzane były we wszystkich opracowaniach. 


Książkę ciężko się czyta, historia przedstawiona w niej jest bardzo sucha. Kilka jednak informacji warto zapamiętać oprócz tego, że Słowianie składali ofiary z chrześcijan, a głowę jednego biskupa nadziali na dzidę i wystawili na widok publiczny. 

Słowianie bowiem z natury są wiarołomni i złośliwi, należy się ich zatem strzec (s.121). 

Nie oszczędzają ponadto kościołów, które zrównują z ziemią, cmentarzy, klasztorów. W wojnach biorą udział wyłącznie dla rabunków. Mordują księży ... Ech ... I pomyśleć, że to samo robią co jakiś czas współcześni metalowcy to po prostu tradycja. 


Zaciekawiła mnie też klątwa rzucona na dynastię Salicką. Praktycznie to samo co w przypadku Jakuba de Molay, na Henryku V wygasa linia. 

Klasyki gatunku nie ma co za bardzo omawiać. Warto się z nią jednak zapoznać. Polecam!