Tolerancyjność, brak narzucania schematów. Logiczność.
- Jak by to wyglądało, gdyby Sejm był wiccański?
- Myślę, że nie dochodziłoby do takich kłótni jak teraz. [...] Myślę, że Sejm by wyglądał spokojniej. Po prostu spokojniej, bo wiccanie szanują siebie nawzajem, czego się są w stanie zrobić chrześcijanie. [...] Wiccanie innych wiccan nie zwalczają (s. 140).
niedziela, 3 maja 2026
Maciej Grzenkowicz "Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli"
wtorek, 20 stycznia 2026
Eric Steinhart "Contemporary Pagan Philosophy"
Eric Steinhart "Contemporary Pagan Philosophy" (Cambridge University Press 2024) to jak wskazuje tytuł książka o filozoficznej interpretacji świata przez neopogan. Oczywiście autor choć wspomina o słowiańskim pogaństwie na celownik wystawił religie uniwersalistyczne (czyli Wicca i inne odmiany współczesnego czarownictwa, Ásatrú, druidyzm, neoszamanizm). Książka ma nie całe 60 stron, ale do przejścia jest cholernie ciężka.
Czytając ją poczułem się jak na zajęciach z filozofii na studiach, podczas to których omawialiśmy teksty kompletnie niezrozumiałe dla większości osób z grupy. Ledwo dobrnąłem do końca. Masło maślane. Z resztą co będę zmyślał, dla przykładu:
Or return to the case of the hawk and the squrrel. They come into conflict when their bodies collide. If the hawk captures and eats the squrrel, then the right of the hawk prevails over the right of the squrrel. Since the hawk acts within its rights, it does no wrong, Although it hurts the squrrel (causing it pain and suffering), it does not hurt it wrongly; therefore, it does not murder the squrrel. Although it kills the squirrel, id does not kill it wrongly; therefore id does not murder the squirrel. Conversly, if the squirrel severs a tendom in the hawk's leg, so it can no longer hunt, and it starves to death, then the squirrel acts within its rights and does not wrong. The squirrel has fatally hurt the hawk, but has neither harmed nor murdered it. The same holds true if the squirrel merely escapes, so that the hawk is weakened by hunger, and therefore starves to death (s.48-49).
Piszę Wam - jeden wielki bełkot. A przykład, który przytoczyłem i tak nie należy do najgorszych. Co kilka stron taka potańcówka jaźni.
Na początku padają dosyć jasne kwestie i przyznam, że zgadzam się z większością z nich. Potem już czytałem tekst co chwila łapiąc się na tym, że zgubiłem główny wątek.
Męczarnia, niemniej światu potrzebne są takie opracowania.
Polecam! Przyznam jednak, że łatwo nie jest. Książka bardziej adresowana jest do filozofów niż neopogan.
poniedziałek, 5 maja 2025
Joanna Malita-Król "W rytualnym kręgu. Opowieść o współczesnych poganach w Polsce"
"W rytualnym kręgu. Opowieść o współczesnych poganach w Polsce" (wyd. Otwarte, Kraków 2025) to nie praca naukowa. To zbiór wywiadów i relacji ze świąt i spotkań ze współczesnymi poganami, w którym uczestniczyła Pani doktor Joanna Malita-Król.
I dzięki bogom!
Przynajmniej polska nauka nie będzie na tym stratna ... To co do tej pory przeczytałem autorstwa wspomnianej Pani to po prostu jak dla mnie klęska... I to zarówno artykuły jak i książka, której jeszcze do tej pory nie omówiłem na blogu. Ale chyba jednak poświęcę się dla sprawy gdyż ilość błędów merytorycznych w niej zawartych jest po prostu ogromna - notowałem je w kajeciku; nr strony i błąd, każdy w osobnej linijce. Wyszło mi łącznie (sic!) pięć kartek formatu A5 ... Ale dosyć uszczypliwości, o tym innym razem.
ANALIZA
Co zaś o tej, popularyzatorskiej wręcz powiedziałbym dziennikarskiej pozycji mogę powiedzieć? Generalnie, jak pisałem wyżej jest to zbiór wywiadów i relacji. Trudno jest zatem przyczepić się do czegokolwiek. Niestety nie zabrakło wielu niewłaściwych informacji.
Przyjrzyjmy się sprawie szczegółowo.
Współczesne pogaństwo natomiast to rodzina spokrewnionych ze sobą w pewien sposób religii, które pojawiły się głównie w XX i XXI wieku - przede wszystkim w Europie, ale także w miejscach, do których dotarli europejscy kolonizatorzy (jak dzisiejsze Stany Zjednoczone czy Kanada). Wśród współczesnych pogan występuje wielka różnorodność zarówno wierzeń, jak praktyk - ale łączy ich pragnienie przywrócenia wierzeń, praktyk i światopoglądu z czasów przedchrześcijańskiej Europy (ale też północnej Afryki i zachodniej Azji) oraz zaadoptowania ich do realiów współczesnego świata (s.11).
Definicja ta pozostawia pewne luki. Co powie Pani na temat meksykańskiego ruchu Mexicayotl? Jest to odrodzenie wierzeń azteckich w Meksyku. Pisze o tym m.in. Ola Synowiec z książce "Dzieci szóstego słońca. W co wierzy Meksyk". Mało tego, Malita-Król nie poświęca w całej książce zbyt wiele uwagi tematowi współczesnego szamanizmu. Tam też wspomina się bóstwa pochodzące z innych regionów świata. A np. Vila Pagã w Brazylii? Urządzane są tam różne święta na cześć różnych bogów, także tych lokalnych. Więc jak widzimy, definicja neopogaństwa stanowczo wykracza poza nakreślone ramy geograficzne czy kulturowe przedstawione przez autorkę.
Zresztą samo określenie "pogaństwo" już budzi pewne kontrowersje. Wywodzi się z łacińskiego słowa paganus, które oznaczało mieszkańca prowincji, wsi i przez wieki funkcjonowało w narracji chrześcijańskiej jako termin obraźliwy, element jasnego podziału "chrześcijanie-poganie" (w domyśle: "my dobrzy - oni wręcz przeciwnie").
Termin ten oznaczał później także "cywila" w przeciwieństwie do ludzi "wojskowych". Ci pierwsi byli mieszkańcami wiosek, podczas gdy ci drudzy byli "żołnierzami Chrystusa".
Pisząc o rozmówcach Pani Malita-Król zaznacza:
Innymi słowy, nigdy nie podważam przekonań rozmówców, nie poddaję w wątpliwość ich doświadczeń, przyjmuję ich opowieści dokładnie tak , jak chcą się nimi ze mną - a pośrednio z czytelnikami i czytelniczkami tej książki podzielić (s.14).
Z doświadczenia wiem, że niektórzy np. wiccanie nie zawsze mówią prawdę.
Na stronie piętnastej czytamy, że:
Wszystkie trzy perspektywy spotykają się w tytułowym rytualnym kręgu w ostatnim rozdziale poświęconym rytuałowi - bo to właśnie rytuał jest podstawą łączącą pogańskie ścieżki.
Wszystko fajnie, ale są też osoby deklarujące się jako "poganie", "wierzący w dawnych bogów", ale nie uczestniczący w żadnych obrzędach. Sam za czasów swoich lat młodzieńczych takich wielu spotkałem. Niektórzy w ogóle nie uczestniczą w życiu społecznym neopogan. Jak ich niby ten rytuał ma łączyć?
Zabrakło bezpośredniego przekazu, zabrakło słowiańskich kronik, spisów mitów, bohaterskich eposów (s.24).
Co ma Pani na myśli poprzez stwierdzenie "braku kronik" czy "braku bohaterskich eposów"? Nie zachowały się kompletne słowiańskie kroniki, spisy mitów ani bohaterskie eposy w takiej formie, w jakiej znamy je z innych kultur, np. greckiej czy nordyckiej. Kultura Słowian przed przyjęciem chrześcijaństwa była w dużej mierze kulturą oralną, a wiele wierzeń i tradycji zostało zatartych przez chrystianizację. Jednakże istnieją fragmentaryczne źródła i ślady, które pozwalają nam częściowo odtworzyć obraz słowiańskiej mitologii, wierzeń i wczesnej historii: "Kronika Słowian" (Chronica Slavorum) Helmolda z Bozowa (XII wiek), "Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum" Adama z Bremy (XI wiek), "Powieść minionych lat" (XII wiek), "Kronika Wielkopolska" (XIII-XIV wiek), "Kroniki czeskie Kosmasa" (XII wiek). Najbliżej bohaterskich eposów w kulturze Słowian są: "Byliny", "Pieśni o Krajiću Marku", inne lokalne podania i legendy.
Światowid ze Zbrucza, bo tak ten posąg nazwano, to unikat na skalę może nie światową, ale na pewno słowiańską (s.25)
Naukowcy nie zawsze wiązali posąg Światowida ze Zbrucza z kulturą słowiańską. Według opinii części badaczy możliwe jest inne pochodzenie; zgodnie z tymi hipotezami idol pierwotne należał np. do Traków (Włodzimierz Szafrański, Zbruczański „Światowid” trackim monumentem kultowym [w:] „Balcanica Posnaniensia. Acta et studia”, nr VII, Poznań 1995, s. 351,), ludów irańskich, tureckich, Waregów (Zdzisław Skrok: Słowiańska moc czyli O niezwykłym wkroczeniu naszych przodków na europejską arenę. Warszawa: „Iskry”, 2006) czy nawet Celtów (Strzelczyk J., Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Poznań: Wydawnictwo Rebis, 2007). Podważane jest jego wczesnośredniowieczne pochodzenie, datując go na XIX wiek. Do głównych zwolenników tej teorii należą ukraińscy archeolodzy Ołeksij Komar i Natalia Chmajko.
O bogach słowiańskich:
Swaróg to boski kowal, ten, który wykuwa słońce. Jego synem jest Swarożyc, bóg ognia ziemskiego, a także Dadźbóg, reprezentujący słońce.
Ciekawe: A ojciec B. A ojciec C i D, D=B. Raczej Swarożyc i Dadźbog to jedna boska postać (przynajmniej ja rodzimowierca tak uważam).
Na stronie trzydziestej pojawia się temat inspiracji pracami Jana Stachniuka:
Inspiruje się nim też stowarzyszenie Niklot czy swego czasu mocno nacjonalistyczny Zakon Zadrugi "Północny Wilk", choć nie jest to teraz mainstream rodzimowierczy (a niektórzy badacze nawet w ogóle nie uważają tych organizacji za przynależące do rodzimowierstwa).
I słusznie. Bo o ile organizacje jak Niklot uważają się za neopogańskie (przyjmując definicję Stachniuka) to do rodzimowierczych się ich nie zalicza. Nie zmienia to faktu, że czasem członkowie np. Niklota uczęszczają na obrzędy grup typowo rodzimowierczych.
Innym przykładem może być nacisk na świętowanie rodzimych tradycji (słowiańskie Dziady, a nie zagraniczne Halloween) albo postrzeganie Kupały jako słowiańskich walentynek (s. 31).
Stosunek do tego tematu uległ transformacji na przestrzeni ostatnich dekad. Tutaj zamieszczę wyniki dwóch ankiet, które zostały przeprowadzone na Facebooku, konkretnie przez fanpage Slavic Paganism & Witchcraft.
Najważniejszym wydarzeniem tej konkretnej dekady było oficjalne zarejestrowanie czterech rodzimowierczych związków wyznaniowych. Były to kolejno: Rodzimy Kościół Polski (1995), Polski Kościół Słowiański (1995), Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara (1995) i Zrzeszenie Rodzimej Wiary (dziś Rodzima Wiara, 1996).
W latach 90. do rejestru podały się RKP, ZRW (RW) i PKS. Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara został dodany do rejestru MSWiA w dniu 9 października 2009 r. W latach 90. jeszcze nikt nie słyszał o ZZW Słowiańska Wiara ... Skąd Pani Malita-Król to wzięła?
Jeszcze na marginesie zwrócę uwagę, że do rejestru wyznań o charakterze neopogańskim zalicza się zarejestrowany związek wyznaniowy "Wyznawcy Słońca". Został wpisany do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzonego przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji 13 października 2013 r. roku. "Wyznawcy Słońca" to nowoczesny, panteistyczny związek wyznaniowy, który utożsamia boskość ze światem Przyrody, a w szczególności ze Słońcem jako źródłem życia i energii. Wprawdzie koło tej grupy były jakieś kontrowersje, niemniej nie należy o niej całkowicie zapominać.
Rodzimy Kościół Polski uważa, że istnieje wiele bogów i bogiń, a na czele całego panteonu stoi bóstwo najwyższe, znane jako Świętowit (s.32).I tu się robi trochę szumnie, bowiem przez dłuższy czas w RKP dominował monizm; wszyscy bogowie widziani jako część jednego Boga Metawszechświata przedstawianego przez Światowida ze Zbrucza (o tym pisał m.in. Scott Simpson w książce "Native Faith. Polish Neo-Paganism at the Brink of the 21st Century" Nomos, Kraków 2000, s. 133-134). Żeby było śmiesznej przedstawiciele RKP twardo deklarowali, że są monoteistami. Utożsamili swojego Boga z Jehową, Allachem. Teraz z kolei deklarują henoteizm.
Rodzima Wiara uważa Aryów (czy też Ariów, to dawne określenie jednego z ludów indoirańskich) za swoich "najodleglejszych krewnych". Wedle RW słowiańska duchowość ma swoje korzenie w dziedzictwie indoeuropejskim (s.34).
A to określnie "Ariów" jako dalekich krewnych mnie zastanawia. Otwieram sobie książkę Eileen Barker, zaglądam do aneksu autorstwa Szymona Beźnica i czytam credo RW:
"Lechici czczą Bogów jak wszyscy Aryowie czcząc słońce i cały wszechświat, matkę-ziemię naszą rodzicielkę i siły przyrody. [...] POLSKA-LECHIA-SŁAWIA-ARYA to nasze posłannictwo - SŁAWA im" (Wyznanie Wiary Lechitów, Zrzeszenie Rodzimej Wiary [w:] Eileen Barker, Nowe Ruchy religijne, Szymon Beźnic: Aneks, Zakład Wydawniczy "Nomos", Kraków 2002, s.310-311).
No i właśnie pojęcie "aryjski", często używany jest jako synonim słowa "indoeuropejski".
Od czasów Hitlera, który przywłaszczył ten termin Niemcom, w pewnych środowiskach np. w subkulturach wyznających ideologię narodowo-socjalistyczną stało się to często powtarzane. Np. zespół Honor śpiewa "białe dziedzictwo, aryjskiej rasy głos". Na okładce wewnętrznej zespołu Gontyna Kry "Na pohybel chrześcijaństwu" również widnieje slogan "Sława Lechii, Sława Sławii, Sława Arji!". Więc to nie tylko dalecy krewni, ale generalnie indoeuropejczycy. No, ale Malita-Król nie pisnęła nawet słówkiem o subkulturach młodzieżowych, w których temat pogaństwa od dawna jest popularny. Także w Polsce ... Kto nosił szyldy "Blood & Honor" za młodu ten wie. Teraz ludzie wklejają flagi na zdjęcia profilowe na Facebooku ...
Pentakl, czyli pentagram (pięcioramienna gwiazda), wpisana w okrąg - jeden z symboli kojarzonych z wicca.
Polskie Rodzimowierstwo Germańskie nawiązuje do religii ludów germańskich, zwłaszcza tych, których obecność została historycznie udokumentowana na ziemiach polskich. Asatryjczycy natomiast odwołują się do wierzeń dawnych Skandynawów i szeroko pojętego nordyckiego dziedzictwa (s.107).
Dochodzą do nich bóstwa w pewien sposób nowe, jak wiccański Rogaty Bóg i Potrójna Bogini, których właściwe imiona poznaje się podczas rytuału incijacji do tradycyjnego czarowniczego kowenu (s.119).
Niektórzy wiccanie z tradycji gardneriańskiej - o której więcej w następnym rozdziale - będą używać imienia Cernunnos dla określenia Rogatego Boga.
Michał w ogóle uważa, że wicca jest oparta na magii seksualnej, śpiesząc z zapewnieniem, że nie chodzi o rytualne orgie, tylko użycie eneregii seksualnej jako takiej, powiązanej z przyciąganiem się przeciwieństw, pożądaniem między zasadą męską i żeńską (s.168-169).
Oj przyznam, że jeszcze długa droga przed Panem. O Rytuale Pana, który kończy się orgią nigdy nic nie ten tego tamtego?
Otrzymuje się też tytuł kapłana i czarownicy bądź kapłanki i czarownicy (s.171)
Specjalnie na tę okazję przyjechała Aura, arcykapłanka przygotowująca Michała do inicjacji, przebojowa i roześmiana, w wielokolorowych dredach i ze srebrnym krzyżem ankh z różą zawieszonym na szyi. To symbol jej wiccańskiej aleksandryjskiej linii (s. 175-176).
Jedna osoba kroczy po krawędzi kręgu, wyznaczając jego granicę ostrzem sztyletu i wizualizując sobie, że tworzy tym samym bezpieczny "bąbelek" do którego nie będą miały dostępu nieprzychylne moce (s. 184).
Nie jestem pewna, co mogę uznać za "swój pierwszy pogański rytuał". Ekumenicznie, słowiańsko-czarownicze Dziady-Samhain na warszawskim Golędzinowie, w pobliżu dawnego cmentarza cholerycznego? (s.211).
Tak się zastanawiam, co autorka miała na myśli pisząc "ekumenicznie"? A już pogański rytuał "ekumenicznie" na serio budzi moje zastanowienie. Ale cóż, może i każdy (sic!) doktor religioznawstwa jak Joanna Malita-Król odkryje dla nauki i wiary coś nowego ...
Pisze Pani o Arnoldzie van Gennepie jako Francuzie. Z nim nie tak łatwo on taki trochę francusko-holendersko-niemiecki (s.239).
Na stronie 242 dowiedziałem się, że na inicjacji wiccańskiej otrzymuje się nowe imię. Często tak, ale nie zawsze. Ja np. dostałem swoje już na długo po inicjacji w specjalnym rytuale nadawania imienia. Też to nie jest regułą.
WNIOSKI
Cóż tu wiele napisać? Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że pani dr Joanna Malita-Król nie zna dobrze tematów w których się specjalizuje. Pomimo ciekawych wywiadów, które przeprowadziła z przedstawicielami rodzimowierstwa słowiańskiego, druidyzmu, wicca pomija bardzo wiele kwestii (subkultury młodzieżowe w Polsce - goci, metalowcy, skinheadzi), tylko wspomina o ruchu zadrużnym czy szamanizmie, które też stanowią istotną reprezentację dla polskiego neopogaństwa, podobnie jak "własnowiercy", "naturowiercy" etc. Autorka bardzo selektywnie opisuje to zjawisko, w moim odczuciu zrobiła dużo błędów merytorycznych pisząc historię własnym stylem. Pomimo, że zdecydowanie się podciągnęła w porównaniu do wcześniejszych publikacji nadal uważam, że ma jeszcze wiele do przerobienia.
Jak oceniam książkę? No może tak na trójkę na szynach. Czy ją polecam? Wywiady są ciekawe, ale merytoryczna strona informacji przedstawionych przez autorkę wypada kiepsko.
czwartek, 10 kwietnia 2025
"Germanic and Slavic Paganisms. Security Threats and Resiliency" Edited by Kaarina Aitamurto & Ross Downing
![]() |
Modraniht Gealdor Þórbeorht Hláford gealdoring Cædmones Léoþ at the Ealdríce Théod's 2021 Módraniht faining at Whitthenge Heall in Richmond, Virginia. |
In general, the study of Ridnovirstvo in English-language studies examines it through the prism of nationalism/ cosmopolitanism/ xenophobia (Ivakhiv 2005a; Lesiv 2017). In my opinion, this is biased and unbalanced: we do not study Islam exclusively as religious fundamentalism or Catholicism for peadophilia. (s.94).
Słup z końską czaszką, używany by na kogoś sprowadzić zły los, a obecnie jako protest przeciwko niesprawiedliwości. O tym pisze Hrafsunna Ross, opowiadając o incydentach na Islandii. Z jednej strony to tradycja. Z drugiej nithingi stawiane są wirtualnie - tradycja ewoluuje. No i oczywiście ich rola to ekspresja liberalnej pogańskiej myśli przeciwko rasizmowi, ksenofobii i innym smakołykom, które manifestowane są przez klasyczne nordyckie symbole różnych grup "-fobicznych".
wtorek, 21 stycznia 2025
"Pagan Religions in 5 Minutes" Edited by Suzanne Owen and Angela Puca
One consists of those who seek to reconstruct specific forms of ancient religion, representing particular cultures and ethnic groups, such as Egyptian, Greek, Roman, Anglo-Saxon, Norse, Lithuanian, or Russian (s.xii).
wtorek, 24 września 2024
Vivianne Crowley "Ścieżka pradawnej magii"
Vivianne Crowley to znana wiccańska arcykapłanka, założycielka odgałęzienia jednej z linii Whitecroft (tradycji gardneriańskiej, podczepiającej się także pod aleksandryjską poprzez fakt, że pani Crowley przeszła przez kolejne stopnie inicjacji tejże religii w covenach obu nurtów). Zasłynęła w pogańskim świecie z interpretacji wicca w świetle badań m.in. C.G. Junga. Prowadziła wykłady naukowe, uczyła o współczesnym czarownictwie.
"Ścieżka pradawnej magii" to praca będąca czymś z pogranicza pamiętnika; opisane zostały udziały w politycznych manifestacjach, konferencjach, podróżach do m.in. Francji, Australii, Polski. Z drugiej strony wszystkim wydarzeniom towarzyszy psychologiczna rozprawka zaistniałych zdarzeń. Swojskie klimaty przyznam. Teorie archetypów, dawne pogaństwo w ich kontekście wciąga czytelnika niczym czarna dziura. Jest to niewątpliwe pozytywny atut tej lektury.
Gorzej jednak jest z lansowanym w pracy feminazizmem i innymi odmianami lewactwa. No chyba nie bez powodu książka adresowana jest do kobiet. Cóż za dyskryminacja ... Rozśmieszyły mnie niektóre poglądy na społeczeństwo, tolerancję i "problemy". Może by tak pani Crowley wypowiedziała się na temat ostatnich zamieszek w Anglii, które co by tu dużo nie mówić, są właśnie efektem polityki otwartych granic, tolerancji i zrozumienia ...
Cytacik:
"W Polsce uderzająca do głowy wolność, jaka zapanowała po obaleniu komunizmu, otworzyła drogę do prawicowej polityki, antysemityzmu, homofobii oraz odebrania kobietom prawa do decydowania o ich ciele. Co zdumiewające, biorąc pod uwagę historię tego kraju, niektórzy młodzi Polacy ogłosili się nazistami; ale młodzi radykałowie, którzy przybyli na naszą konferencję, mieli inną wizję (s. 217).
Oj Vivianne! Nie wiesz co dobre! Może dlatego Polska nie wygląda jeszcze jak kraj trzeciego świata, co widoczne jest w niektórych miejscach we Francji, Szwecji, Niemczech czy nawet w Wielkiej Brytanii. Ten patriarchalny system jest jak dla mnie wzorem i na pewno nie rezygnowałbym z niego. Myślę, że stratny na tym nie będę w przeciwieństwie do pewnych siebie pani lewackich pobratymców, którzy lansują społeczne "dobro" dopóki im ktoś łba nie utnie w imię pewnej religii.
Cóż 2 punkty dodatnie za psychologiczne aspekty książki, 4 punkty ujemne za lewacki tok myślenia. A razem daje to minus 2 punkty.
Także nie jest to książka warta szczególnej uwagi.










.png)














