Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druidyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druidyzm. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

Maciej Grzenkowicz "Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli"

 
Skoro temat neopogan powraca, to nie przejdziemy koło niego obojętnie. Maciej Grzenkowicz "Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli" (Towarzystwo Naukowe im. Stanisława Andreskiego, Kraków 2026) to podróże i spotkania autora z neopoganami z kilku krajów. To literatura podróżnicza, nienaukowa, choć można by z niej coś akademickiego zrobić. Grzenkowicz przedstawia m.in. nacjonalistów galisyjskich (Hiszpania), polski ruch zadrużny, RUNWirę z Ukrainy, Diewturibę z Łotwy, rodzimowierców rzymskich i czarownicę, która zbiera na budowę pomnika koleżanek po fachu spalonych na stosach przez minione stulecia.

Temat Diewturiby, RUNWiry, czarownic walczących z patriarchatem, czy druidów z Czech to tematy stale wałkowane w pracach o neopogaństwie. Zbyt wielu rzeczy nowych się człowiek nie dowie. Nowością dla mnie byli "Celtowie" galisyjscy. Tutaj istny Monty Python - transseksualna nacjonalistka córka wędrownego kaznodziei z Oklahomy ... Myślałem, że padnę. Temat rzymskiego odrodzenia wciąga. Ruch zadrużny został opisany chaotycznie i widać, że Grzenkowicz stara się na siłę przedstawić go w czarnych barwach. Jak zwykle pojawiają się porównania do "faszystów". Najbardziej jednak rozbawiła mnie świadomość posła Józefaciuka, który deklaruje się jako eklektyczny wiccanin. Informacje, które przeczytałem sprawiły, że o mało z krzesła nie spadłem:

Tolerancyjność, brak narzucania schematów. Logiczność. 
- Jak by to wyglądało, gdyby Sejm był wiccański?
- Myślę, że nie dochodziłoby do takich kłótni jak teraz. [...] Myślę, że Sejm by wyglądał spokojniej. Po prostu spokojniej, bo wiccanie szanują siebie nawzajem, czego się są w stanie zrobić chrześcijanie. [...] Wiccanie innych wiccan nie zwalczają (s. 140). 

Ja pierdzielę! Kiedy z tego wszystkiego wyszedłem cieszyło mnie m.in. to, że nie będę musiał uczestniczyć w tym wyżynaniu się na przemian. Wiccanie najbardziej tną się z innymi wiccanami. Największym wrogiem wiccanina są inni wiccanie. Nie chrześcijanie, nie islam. Walka o wpływy, krytyka innych linii i covenów, oskarżenia o łamanie przysięgi, oczernianie jednych przez drugich, lizusostwo wiccanom z Wielkiej Brytanii. Nie wiem jak jest teraz bo już nie jestem w tym patodołku od ponad 13 lat, ale nie podejrzewam, żeby coś wiele się zmieniło. Nie bez powodu w wiccańskich prawach są zapiski o tym, żeby nie integrować się, rozstawać w pokoju etc.
Panie Józefaciuk - na wicca się pan zna jak ślepy na kolorach. Ale jest Pan eklektykiem, a na tym pułapie można to jeszcze wybaczyć. 

Ogółem książka ciekawa, choć pewne rzeczy jak pisanie o ruchu zadrużnym nie przypadło mi do gustu. Jak na literaturę podróżniczą przyznam, że nie jest źle i tak na czwórkę bym tą publikację ocenił.

Czytajcie! 


wtorek, 20 stycznia 2026

Eric Steinhart "Contemporary Pagan Philosophy"


Eric Steinhart "Contemporary Pagan Philosophy" (Cambridge University Press 2024) to jak wskazuje tytuł książka o filozoficznej interpretacji świata przez neopogan. Oczywiście autor choć wspomina o słowiańskim pogaństwie na celownik wystawił religie uniwersalistyczne (czyli Wicca i inne odmiany współczesnego czarownictwa, Ásatrú, druidyzm, neoszamanizm). Książka  ma nie całe 60 stron, ale do przejścia jest cholernie ciężka.

Czytając ją poczułem się jak na zajęciach z filozofii na studiach, podczas to których omawialiśmy teksty kompletnie niezrozumiałe dla większości osób z grupy. Ledwo dobrnąłem do końca. Masło maślane. Z resztą co będę zmyślał, dla przykładu:

Or return to the case of the hawk and the squrrel. They come into conflict when their bodies collide. If the hawk captures and eats the squrrel, then the right of the hawk prevails over the right of the squrrel. Since the hawk acts within its rights, it does no wrong, Although it hurts the squrrel (causing it pain and suffering), it does not hurt it wrongly; therefore, it does not murder the squrrel. Although it kills the squirrel, id does not kill it wrongly; therefore id does not murder the squirrel. Conversly, if the squirrel  severs a tendom in the hawk's leg, so it can no longer hunt, and it starves to death, then the squirrel acts within its rights and does not wrong. The squirrel has fatally hurt the hawk, but has neither harmed nor murdered it. The same holds true if the squirrel merely escapes, so that the hawk is weakened by hunger, and therefore starves to death (s.48-49). 

Piszę Wam - jeden wielki bełkot. A przykład, który przytoczyłem i tak nie należy do najgorszych. Co kilka stron taka potańcówka jaźni. 

Na początku padają dosyć jasne kwestie i przyznam, że zgadzam się z większością z nich. Potem już czytałem tekst co chwila łapiąc się na tym, że zgubiłem główny wątek.


Męczarnia, niemniej światu potrzebne są takie opracowania. 


Polecam! Przyznam jednak, że łatwo nie jest. Książka bardziej adresowana jest do filozofów niż neopogan. 



poniedziałek, 5 maja 2025

Joanna Malita-Król "W rytualnym kręgu. Opowieść o współczesnych poganach w Polsce"

 

"W rytualnym kręgu. Opowieść o współczesnych poganach w Polsce" (wyd. Otwarte, Kraków 2025) to nie praca naukowa. To zbiór wywiadów i relacji ze świąt i spotkań ze współczesnymi poganami, w którym uczestniczyła Pani doktor Joanna Malita-Król.  

I dzięki bogom! 

Przynajmniej polska nauka nie będzie na tym stratna ... To co do tej pory przeczytałem autorstwa wspomnianej Pani to po prostu jak dla mnie klęska... I to zarówno artykuły jak i książka, której jeszcze do tej pory nie omówiłem na blogu. Ale chyba jednak poświęcę się dla sprawy gdyż ilość błędów merytorycznych w niej zawartych jest po prostu ogromna - notowałem je w kajeciku; nr strony i błąd, każdy w osobnej linijce. Wyszło mi łącznie (sic!) pięć kartek formatu A5  ... Ale dosyć uszczypliwości, o tym innym razem.

ANALIZA

Co zaś o tej, popularyzatorskiej wręcz powiedziałbym dziennikarskiej pozycji mogę powiedzieć? Generalnie, jak pisałem wyżej jest to zbiór wywiadów i relacji. Trudno jest zatem przyczepić się do czegokolwiek. Niestety nie zabrakło wielu niewłaściwych informacji. 

Przyjrzyjmy się sprawie szczegółowo. 

Współczesne pogaństwo natomiast to rodzina spokrewnionych ze sobą w pewien sposób religii, które pojawiły się głównie w  XX i XXI wieku - przede wszystkim w Europie, ale także w miejscach, do których dotarli europejscy kolonizatorzy (jak dzisiejsze Stany Zjednoczone czy Kanada). Wśród współczesnych pogan występuje wielka różnorodność zarówno wierzeń, jak praktyk - ale łączy ich pragnienie przywrócenia wierzeń, praktyk i światopoglądu z czasów przedchrześcijańskiej Europy (ale też północnej Afryki i zachodniej Azji) oraz zaadoptowania ich do realiów współczesnego świata (s.11). 

Definicja ta pozostawia pewne luki. Co powie Pani na temat meksykańskiego ruchu Mexicayotl? Jest to odrodzenie wierzeń azteckich w Meksyku. Pisze o tym m.in. Ola Synowiec z książce "Dzieci szóstego słońca. W co wierzy Meksyk". Mało tego, Malita-Król nie poświęca w całej książce zbyt wiele uwagi tematowi współczesnego szamanizmu. Tam też wspomina się bóstwa pochodzące z innych regionów świata. A np. Vila Pagã w Brazylii? Urządzane są tam różne święta na cześć różnych bogów, także tych lokalnych. Więc jak widzimy, definicja neopogaństwa stanowczo wykracza poza nakreślone ramy geograficzne czy kulturowe przedstawione przez autorkę. 

Zresztą samo określenie "pogaństwo" już budzi pewne kontrowersje. Wywodzi się z łacińskiego słowa paganus, które oznaczało mieszkańca prowincji, wsi i przez wieki funkcjonowało w narracji chrześcijańskiej jako termin obraźliwy, element jasnego podziału "chrześcijanie-poganie" (w domyśle: "my dobrzy - oni wręcz przeciwnie").

Termin ten oznaczał później także "cywila" w przeciwieństwie do ludzi "wojskowych". Ci pierwsi byli mieszkańcami wiosek, podczas gdy ci drudzy byli "żołnierzami Chrystusa". 

Pisząc o rozmówcach Pani Malita-Król zaznacza:

Innymi słowy, nigdy nie podważam przekonań rozmówców, nie poddaję w wątpliwość ich doświadczeń, przyjmuję ich opowieści dokładnie tak , jak chcą się nimi ze mną - a pośrednio z czytelnikami i czytelniczkami tej książki podzielić (s.14).

Z doświadczenia wiem, że niektórzy np. wiccanie nie zawsze mówią prawdę. 

Na stronie piętnastej czytamy, że:

Wszystkie trzy perspektywy spotykają się w tytułowym rytualnym kręgu w ostatnim rozdziale poświęconym rytuałowi - bo to właśnie rytuał jest podstawą łączącą pogańskie ścieżki.

Wszystko fajnie, ale są też osoby deklarujące się jako "poganie", "wierzący w dawnych bogów", ale nie uczestniczący w żadnych obrzędach. Sam za czasów swoich lat młodzieńczych takich wielu spotkałem. Niektórzy w ogóle nie uczestniczą w życiu społecznym neopogan. Jak ich niby ten rytuał ma łączyć? 

Zabrakło bezpośredniego przekazu, zabrakło słowiańskich kronik, spisów mitów, bohaterskich eposów (s.24). 

Co ma Pani na myśli poprzez stwierdzenie "braku kronik" czy "braku bohaterskich eposów"? Nie zachowały się kompletne słowiańskie kroniki, spisy mitów ani bohaterskie eposy w takiej formie, w jakiej znamy je z innych kultur, np. greckiej czy nordyckiej. Kultura Słowian przed przyjęciem chrześcijaństwa była w dużej mierze kulturą oralną, a wiele wierzeń i tradycji zostało zatartych przez chrystianizację. Jednakże istnieją fragmentaryczne źródła i ślady, które pozwalają nam częściowo odtworzyć obraz słowiańskiej mitologii, wierzeń i wczesnej historii: "Kronika Słowian" (Chronica Slavorum) Helmolda z Bozowa (XII wiek), "Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum" Adama z Bremy (XI wiek), "Powieść minionych lat" (XII wiek), "Kronika Wielkopolska" (XIII-XIV wiek), "Kroniki czeskie Kosmasa" (XII wiek). Najbliżej bohaterskich eposów w kulturze Słowian są: "Byliny", "Pieśni o Krajiću Marku", inne lokalne podania i legendy. 

Światowid ze Zbrucza, bo tak ten posąg nazwano, to unikat na skalę może nie światową, ale na pewno słowiańską (s.25)

Naukowcy nie zawsze wiązali posąg Światowida ze Zbrucza z kulturą słowiańską. Według opinii części badaczy możliwe jest inne pochodzenie; zgodnie z tymi hipotezami idol pierwotne należał np. do Traków (Włodzimierz Szafrański, Zbruczański „Światowid” trackim monumentem kultowym [w:] „Balcanica Posnaniensia. Acta et studia”, nr VII, Poznań 1995, s. 351,), ludów irańskich, tureckich, Waregów (Zdzisław Skrok: Słowiańska moc czyli O niezwykłym wkroczeniu naszych przodków na europejską arenę. Warszawa: „Iskry”, 2006) czy nawet Celtów (Strzelczyk J., Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Poznań: Wydawnictwo Rebis, 2007). Podważane jest jego wczesnośredniowieczne pochodzenie, datując go na XIX wiek. Do głównych zwolenników tej teorii należą ukraińscy archeolodzy Ołeksij Komar i Natalia Chmajko.

O bogach słowiańskich:

Swaróg to boski kowal, ten, który wykuwa słońce. Jego synem jest Swarożyc, bóg ognia ziemskiego, a także Dadźbóg, reprezentujący słońce.

Ciekawe: A ojciec B. A ojciec C i D, D=B. Raczej Swarożyc i Dadźbog to jedna boska postać (przynajmniej ja rodzimowierca tak uważam). 

Na stronie trzydziestej pojawia się temat inspiracji pracami Jana Stachniuka:

Inspiruje się nim też stowarzyszenie Niklot czy swego czasu mocno nacjonalistyczny Zakon Zadrugi "Północny Wilk", choć nie jest to teraz mainstream rodzimowierczy (a niektórzy badacze nawet w ogóle nie uważają tych organizacji za przynależące do rodzimowierstwa).

I słusznie. Bo o ile organizacje jak Niklot  uważają się za neopogańskie (przyjmując definicję Stachniuka) to do rodzimowierczych się ich nie zalicza. Nie zmienia to faktu, że czasem członkowie np. Niklota uczęszczają na obrzędy grup typowo rodzimowierczych. 

Innym przykładem może być nacisk na świętowanie rodzimych tradycji (słowiańskie Dziady, a nie zagraniczne Halloween) albo postrzeganie Kupały jako słowiańskich walentynek (s. 31). 

Stosunek do tego tematu uległ transformacji na przestrzeni ostatnich dekad. Tutaj zamieszczę wyniki dwóch ankiet, które zostały przeprowadzone na Facebooku, konkretnie przez fanpage Slavic Paganism & Witchcraft. 




Teraz to już tylko najwięksi ortodoksi kładą nacisk na te kwestie. 

Pisząc o związkach zarejestrowanych w latach 90. XX w. Pani Malita-Król na stronie trzydziestej pierwszej podaje:  
Najważniejszym wydarzeniem tej konkretnej dekady było oficjalne zarejestrowanie czterech rodzimowierczych związków wyznaniowych. Były to kolejno: Rodzimy Kościół Polski (1995), Polski Kościół Słowiański (1995), Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara (1995) i Zrzeszenie Rodzimej Wiary (dziś Rodzima Wiara, 1996).

W latach 90. do rejestru podały się RKP, ZRW (RW) i PKS.  Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara został dodany do rejestru MSWiA w dniu 9 października 2009 r. W latach 90. jeszcze nikt nie słyszał o ZZW Słowiańska Wiara ... Skąd Pani Malita-Król to wzięła? 

Jeszcze na marginesie zwrócę uwagę, że do rejestru wyznań o charakterze neopogańskim zalicza się zarejestrowany związek wyznaniowy "Wyznawcy Słońca". Został wpisany do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzonego przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji 13 października 2013 r. roku. "Wyznawcy Słońca" to nowoczesny, panteistyczny związek wyznaniowy, który utożsamia boskość ze światem Przyrody, a w szczególności ze Słońcem jako źródłem życia i energii. Wprawdzie koło tej grupy były jakieś kontrowersje, niemniej nie należy o niej całkowicie zapominać. 

Rodzimy Kościół Polski uważa, że istnieje wiele bogów i bogiń, a na czele całego panteonu stoi bóstwo najwyższe, znane jako Świętowit (s.32).
I tu się robi trochę szumnie, bowiem przez dłuższy czas w RKP dominował monizm; wszyscy bogowie widziani jako część jednego Boga Metawszechświata przedstawianego przez Światowida ze Zbrucza (o tym pisał m.in. Scott Simpson w książce "Native Faith. Polish Neo-Paganism at the Brink of the 21st Century" Nomos, Kraków 2000, s. 133-134). Żeby było śmiesznej przedstawiciele RKP twardo deklarowali, że są monoteistami. Utożsamili swojego Boga z Jehową, Allachem. Teraz z kolei deklarują henoteizm. 
Pani Malita-Król nie zwraca uwagi, że dawniej wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż teraz. Ba! Nawet przytoczona deklaracja wiary jest zupełnie inna niż ta klasyczna. RKP przechodził ewolucję na przestrzeni lat. 

Potem dowiadujemy się, że RW ma swoją siedzibę w Warszawie (s. 34). Nieprawda! Rodzima Wiara ma swoją siedzibę we Wrocławiu. 

Dalej Malita-Król pisze:
Rodzima Wiara uważa Aryów (czy też Ariów, to dawne określenie jednego z ludów indoirańskich) za swoich "najodleglejszych krewnych". Wedle RW słowiańska duchowość ma swoje korzenie w dziedzictwie indoeuropejskim (s.34). 

A to określnie "Ariów"  jako dalekich krewnych mnie zastanawia. Otwieram sobie książkę Eileen Barker, zaglądam do aneksu autorstwa Szymona Beźnica i czytam credo RW:

"Lechici czczą Bogów jak wszyscy Aryowie czcząc słońce i cały wszechświat, matkę-ziemię naszą rodzicielkę i siły przyrody. [...] POLSKA-LECHIA-SŁAWIA-ARYA to nasze posłannictwo - SŁAWA im" (Wyznanie Wiary Lechitów, Zrzeszenie Rodzimej Wiary [w:]  Eileen Barker, Nowe Ruchy religijne, Szymon Beźnic: Aneks, Zakład Wydawniczy "Nomos", Kraków 2002, s.310-311).

No i właśnie pojęcie "aryjski", często używany jest jako synonim słowa "indoeuropejski". 

Od czasów Hitlera, który przywłaszczył ten termin Niemcom, w pewnych środowiskach  np. w subkulturach wyznających ideologię narodowo-socjalistyczną stało się to często powtarzane. Np. zespół Honor śpiewa "białe dziedzictwo, aryjskiej rasy głos". Na okładce wewnętrznej zespołu Gontyna Kry "Na pohybel chrześcijaństwu" również widnieje slogan "Sława Lechii, Sława Sławii, Sława Arji!". Więc to nie tylko dalecy krewni, ale generalnie indoeuropejczycy. No, ale Malita-Król nie pisnęła nawet słówkiem o subkulturach młodzieżowych, w których temat pogaństwa od dawna jest popularny. Także w Polsce ... Kto nosił szyldy "Blood & Honor" za młodu ten wie. Teraz ludzie wklejają flagi na zdjęcia profilowe na Facebooku ... 

Między stroną 96 a 97 znajdują się kolorowe zdjęcia i obrazki. Pojawia się rysunek pentagramu w kole, który Malita-Król nazywa pentaklem. Zwracałem już jej uwagę, że w wicca tradycyjnej pentakl to dysk, a pentagram w kole to dalej pentagram. Eklektycy generalnie żonglują tymi pojęciami i często mylą tradycyjnie pojmowany pentakl z symbolem pentagramu. Tylko autorka pisze:
Pentakl, czyli pentagram (pięcioramienna gwiazda), wpisana w okrąg - jeden z symboli kojarzonych z wicca.
No i tu jeśli mówimy o wicca tradycyjnej to będzie to błąd. Jeśli o eklektycznej to półprawda, bo jedni tak powiedzą, drudzy nie. Żeby było ciekawiej na kolejnej stronie widzimy zdjęcie ołtarzyka jakiejś eklektycznej grupy z Warszawy, a na nim pentagram na dysku ... W moim odczuciu już jest to pentakl. Autorka też opisuje to jako pentakl. To jak w końcu; pentakl to pentagram w kółku, czy pentagram w kółku na płaskim dysku? Symbol czy narzędzie rytualne? Ten wątek pojawia się w kilku miejscach w książce. 

Pewną nowością jak dla mnie jest odróżnienie ruchu Ásatrú od rodzimowierstwa germańskiego. Zawsze uważałem te pojęcia za tożsame ze sobą, przynajmniej wśród polskich asatryjczyków.
Polskie Rodzimowierstwo Germańskie nawiązuje do religii ludów germańskich, zwłaszcza tych, których obecność została historycznie udokumentowana na ziemiach polskich. Asatryjczycy natomiast odwołują się do wierzeń dawnych Skandynawów i szeroko pojętego nordyckiego dziedzictwa (s.107).
Jestem laikiem w tej kwestii, ale zastanawiam się, co wiadomo na temat wierzeń Gotów czy Wandali na ziemiach polskich przed zasiedleniem ich przez Słowian? Może coś konkretnie z Kultury Przeworskiej? Chętnie dowiem się czegoś więcej bo żadne konkretne źródła na ten temat nigdy mi w łapę nie wpadły ... Z przyjemnością poznam panteon bogów germańskich z obszaru obecnej Polski z czasów przedsłowiańskich. Coś mi tu w każdym razie zgrzyta. Rodzimowierstwo germańskie to odmiana neopogaństwa, w której następnie możemy znaleźć różne nurty: Ásatrú lub Forn Sed, Vanatru, Theodish, Loki'eanie, inne nazewnictwo preferują grupy o skrajnie prawicowym charakterze m.in. odynizm, wotanizm lub odalizm. Taki podział ma dla mnie sens. 
Dochodzą do nich bóstwa w pewien sposób nowe, jak wiccański Rogaty Bóg i Potrójna Bogini, których właściwe imiona poznaje się podczas rytuału incijacji do tradycyjnego czarowniczego kowenu (s.119). 
I na prawdę trzeba się bardzo postarać, żeby nie poznać ich wcześniej, skoro są podane w większości prac pisanych przez osoby inicjowane do wicca. Ale nawet w sieci, w Wikipedii znajdzie Pani odpowiedź na to enigmatyczne zagadnienie. U gardnerian są to m.in. np. Cernunnos, Cernunno, Janicot a bogini to Areda, Aradia, Airdia. Żeby było śmiesznej na stronie 126 czytamy: 
Niektórzy wiccanie z tradycji gardneriańskiej - o której więcej w następnym rozdziale - będą używać imienia Cernunnos dla określenia Rogatego Boga.  
Zastanawiają mnie też kwestie monoteizmu, które niby neopogaństwu są dalekie. U wiccan tradycyjnych istnieje postać Dryghtyn będąca połączeniem Boga i Bogini, czymś w rodzaju Jedni. Podobnie było w innych grupach czarowniczych np. Horsa Coven. Nawet Leo Ruickbie w swojej pracy wymienia odmianę monoteizmu jako koncepcję (cytuje to choćby Maciej Witulski w swojej pracy "Współczesne czarownictwo", którą tak namiętnie Pani pomija w bibliografii swoich książek, i przyznam, że nie wychodzi na tym zbyt dobrze ...). Jako monoteiści- panteiści określili się też członkowie słoweńskiej Rodzimej Wiary, u których byłem na spotkaniu. 

Tak na marginesie zaciekawił mnie jeden respondent imieniem Michał, postulant na inicjowanego wiccanina. Zwrócił uwagę na nieścisłość katolików: "jedna rzecz głoszona, druga rzecz robiona" (s.144). Oj Panie Michale! Dołączy Pan do wicca to dopiero się Pan przekona jak to jest jedno mówić, drugie robić. Ja to Panu gwarantuję jako były aleksandrianin! Albo to:
Michał w ogóle uważa, że wicca jest oparta na magii seksualnej, śpiesząc z zapewnieniem, że nie chodzi o rytualne orgie, tylko użycie eneregii seksualnej jako takiej, powiązanej z przyciąganiem się przeciwieństw, pożądaniem między zasadą męską i żeńską (s.168-169). 

Oj przyznam, że jeszcze długa droga przed Panem. O Rytuale Pana, który kończy się orgią nigdy nic nie ten tego tamtego?

Malita-Król zawraca uwagę, że neopogaństwo jest religią naturalną nie założoną przez proroków. No niby racja, ale każda reguła ma swój wyjątek. Wizję boga Wotana-Węża miał Guido von List. Na pewną obecność Odyna natknęła się Freya Aswynn co skłoniło ją do odejścia od wicca tradycyjnej i założenia europejskiego odłamu Pierścienia Trotha. Na Ukrainie, odrodzenie pogaństwa zainicjował prof. Władimir Szajan (1908-1975) w połowie lat 30. XX w. W 1934 roku przeżył on objawienie religijne na górze Grechit na Huculszczyźnie. Maks Hyatt założyciel Wodan’s Kindred początkowo interesował się satanizmem i okultyzmem, zakładając Nowy Zakon Alchemii, lecz na wskutek „dziwnych doświadczeń i wizji”, porzucił swoje zainteresowanie tym projektem. Po wielu latach poszukiwań, jak sam twierdził, miał wielokrotnie wizję boga Odyna, co ostatecznie ukształtowało jego światopogląd. W 1991 r. założył Wotan’s Kindred; kierował witryną sklepową świątyni Asatru, rozpoczął działalność misyjną w więzieniach, założył organ prasowy Wodansdag Press i rozpoczął publikowanie informacji na stronach internetowych. Hyatt twierdził, że wiedzę o starych ścieżkach otrzymał od bogów, bogiń i przodków, którzy przekazali mu ją podczas wizji. 

Ponadto autorka zwraca uwagę, że w neopogaństwie ważna dla wielu jest natura. Niby prawda, ale od tej reguły też się znajdą wyjątki. Nawet od wicca tradycyjnej ludzie odchodzili, bo nie spotkali tam tego, czego się spodziewali, a co znali z amerykańskiego czarownictwa. 

Na stronie 157, czytamy o Księdze Cieni, że zawiera wszystko to, co dotyczy kowenu, rytuałów, praktyk magicznych i tak dalej ... W mojej księdze cieni są tylko autografy członków na pamiątkę, nazwa kowenu i linia inicjacyjna. Nic tam więcej o nim nie ma. A co do obrzędów, to są tylko w skrócie i szyfrem zapisane ich główne etapy. Księga cieni jak mówi sama nazwa - rzuca tylko cień na to co wie, robi wiedźma. 

Strona 161, nazwa kowenu założonego przez Zsuzsannę Budapest brzmiał "Susan B. Anothony Coven nr 1". Pani to skraca do "kowen Susan B. Anthony". I to z małej litery ... 

Jeśli chodzi o rozdział o współczesnym czarownictwie w Ameryce, to Pani Joanna jak zwykle obcina temat poniżej minimum. Opisuje tylko wicca dianiczną, tradycję Reclaiming i wspomina coś o Yvonne Aburrow i jej inkluzywnej wicca. To jest temat rzeka! 

Na stronie 166 Malita-Król wymienia autorów, którzy stali się inspiracją dla współczesnych czarownic i pogan. Wymienia Pani Terryego Pratchetta. Przecież on był inicjowany w tradycję aleksandryjską (Witulski op., cit., s. 374).
Otrzymuje się  też tytuł kapłana i czarownicy bądź kapłanki i czarownicy (s.171)
A ja na swojej inicjacji dostałem tytuł "kapłana i czarownika". A była to tradycja aleksandryjska wicca ...
Specjalnie na tę okazję przyjechała Aura, arcykapłanka przygotowująca Michała do inicjacji, przebojowa i roześmiana, w wielokolorowych dredach i ze srebrnym krzyżem ankh z różą zawieszonym na szyi. To symbol jej wiccańskiej aleksandryjskiej linii (s. 175-176).
To nie tyle symbol jej linii, co ogólnie symbol aleksandrian, który od dłuższego czas stał się popularny w tym środowisku. 


Dalej: 
Jedna osoba kroczy po krawędzi kręgu, wyznaczając jego granicę ostrzem sztyletu i wizualizując sobie, że tworzy tym samym bezpieczny "bąbelek" do którego nie będą miały dostępu nieprzychylne moce (s. 184). 
No powiem, w moim covenie czegoś takiego nie było. Bardziej mi to na eklektyzm wygląda. 

Opisując sabaty na stronie 186 autorka używa spopularyzowanych z czasem nazw. Zapomina kompletnie, że część z nich jest nieakceptowana przez ortodoksyjnych wiccan tradycyjnych. 

Przedstawiając święta rodzimowiercze na stronie 188, Malita-Król pomija kilka mniej znanych np. organizowany czasem Gaik, Perunowy Tydzień (z początkiem 20 lipca). 
Nie jestem pewna, co mogę uznać za "swój pierwszy pogański rytuał". Ekumenicznie, słowiańsko-czarownicze Dziady-Samhain na warszawskim Golędzinowie, w pobliżu dawnego cmentarza cholerycznego? (s.211). 

Tak się zastanawiam, co autorka miała na myśli pisząc "ekumenicznie"? A już pogański rytuał "ekumenicznie" na serio budzi moje zastanowienie. Ale cóż, może i każdy (sic!) doktor religioznawstwa jak Joanna Malita-Król odkryje dla nauki i wiary coś nowego ... 

Pisze Pani o Arnoldzie van Gennepie jako Francuzie. Z nim nie tak łatwo on taki trochę francusko-holendersko-niemiecki (s.239).

Na stronie 242 dowiedziałem się, że na inicjacji wiccańskiej otrzymuje się nowe imię. Często tak, ale nie zawsze. Ja np. dostałem swoje już na długo po inicjacji w specjalnym rytuale nadawania imienia. Też to nie jest regułą. 

WNIOSKI

Cóż tu wiele napisać? Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że pani dr Joanna Malita-Król nie zna dobrze tematów w których się specjalizuje. Pomimo ciekawych wywiadów, które przeprowadziła z przedstawicielami rodzimowierstwa słowiańskiego, druidyzmu, wicca pomija bardzo wiele kwestii (subkultury młodzieżowe w Polsce - goci, metalowcy, skinheadzi), tylko wspomina o ruchu zadrużnym czy szamanizmie, które też stanowią istotną reprezentację dla polskiego neopogaństwa, podobnie jak "własnowiercy", "naturowiercy" etc. Autorka bardzo selektywnie opisuje to zjawisko, w moim odczuciu zrobiła dużo błędów merytorycznych pisząc historię własnym stylem. Pomimo, że zdecydowanie się podciągnęła w porównaniu do wcześniejszych publikacji nadal uważam, że ma jeszcze wiele do przerobienia.

Jak oceniam książkę? No może tak na trójkę na szynach. Czy ją polecam? Wywiady są ciekawe, ale merytoryczna strona informacji przedstawionych przez autorkę wypada kiepsko.

czwartek, 10 kwietnia 2025

"Germanic and Slavic Paganisms. Security Threats and Resiliency" Edited by Kaarina Aitamurto & Ross Downing


Powracamy do wesołego świata neopogan (tak wiem, nie wszyscy identyfikują się z tym terminem). Tym razem jesteśmy wśród swoich; czytamy o rodzimowiercach słowiańskich i germańskich. Lećmy zatem po kolei.

Najpierw małe wprowadzenie do tematu. Pojawia się oczywiście historia rejestracji pierwszych związków rodzimowierczych w Polsce w latach 90. XX w. Autorzy pominęli Rodzimą Wiarę (początkowo Zrzeszenie Rodzimej Wiary) zarejestrowanej w 1996 r. Podejrzewam, że korzystali z pracy "Walking the Old Ways in a New World. Contemporary Paganism as Lived Religion" pod redakcją Joanny Mality-Król i Adama Anczyka, gdzie ten związek został pominięty. I właśnie na bazie takich słabych źródeł powielane są historyczne ogólniki ... Co ciekawsze o związku RW powstałym w tym okresie wzmiankują dalej w książce Mariusz Filip i Piotr Grochowski. Pominięto też pewne wpływy z epoki PRLu np. protoplastę RKP, Święte/Lechickie Koło Czcicieli Światowida. 

Jennifer Snook "The rise of inclusive heathenry: How movements respond to political currents"

Autorka wymieniła kilka mniej mi znanych zamachów dokonanych przez neopogan w USA. Warto mieć te wydarzenia na uwadze. 


Miroslav Vrzal "Deradicalization of Czech Pagan black metal: Decrease of militant anti-Christianity and far right tendencies"

Jeden z najbardziej znanych w lidzie światowej badaczy muzyki metal i subkultury metalowców (\m/ \m/) Miroslav Vrzal tym razem przedstawia zanikanie zainteresowania tematami takimi jak narodowy socjalizm i radykalizm na scenie czeskiej. I powiem, że mam wrażenie, że identycznie stało się w Polsce. Dawniej mnóstwo było grup takich jak Selbstmord, Moontower, Swastyka (potem Sunwheel). O wszystkich słuch zaginął, a samo zainteresowanie nazizmem zmalało. Gontyna Kry, mój ulubiony zespół z przekazem narodowosocjalistyczno-pogańskim w chwili obecnej istnieje dalej, ale przestał już wiązać się ze wspomnianą ideologią polityczną. Pozostał przy pogaństwie. W Czechach analogicznie. Nie jest to już ten świat palonych kościołów, zabójstw, czy wandalizmu co dawniej. Jakie czasy, tacy metalowcy.

Richard Blackett and Denise Vast "Innangard: Folkish-enabling concepts in inclusive Heathenry"

Tutaj mamy trochę o pogaństwie inkluzywnym i pogaństwie ekskluzywnym, czyli tym gorszym i tym lepszym. Artykuł dotyczy głównie dwóch tematów: 
- „Innangarðr” („wewnętrzne ogrodzenie” lub „wewnętrzny świat”), który reprezentuje uporządkowaną, cywilizowaną przestrzeń, w której panują prawa i normy społeczne, symbolizuje bezpieczeństwo, stabilność i wspólnotę, a kontekście mitologicznym może odnosić się do królestwa bogów [Asgardu] lub ludzkich osad).
- „Utangarðr” („zewnętrzne ogrodzenie” lub „zewnętrzny świat”), które to pojęcie oznacza chaos, dzikość, nieznane, symbolizuje zagrożenie, niebezpieczeństwo, siły natury, a w kontekście mitologicznym może odnosić się do królestwa olbrzymów [Jotunheimu] lub niezbadanych terytoriów). 
Pojęcia te pochodzą ze staronordyckiego i są  kluczowe dla zrozumienia kosmologii i światopoglądu wikingów. Autorzy piszą o różnych odmianach germańskiego neopogaństwa m.in. teodyzmie, loki'eanach, Pierścieniu Trotha. Jest trochę o "problemach" z dyskryminacją i rywalizacją o prawdę w tym środowisku. Ciekawy artykuł, choć ciężko było mi przez niego przebrnąć. 


Angie Padilla "Narratives in the dialogue of the use and abuse of rune magic in contemporary Paganisms" 

Tutaj mamy podróż do świata run, a właściwie do roszczenia sobie praw co do ich użytkowania. Sam bym stwierdził, że każdy w tym sporze ma rację, gdyby wszystkie strony konfliktu radośnie sobie nie zaprzeczały. Ale szanuję poszczególne punkty widzenia.



Oksana Smorzhevska "Grandsons of Dazhbog and Svarog: Ridnovirs in the socio-cultural space of Ukraine" 

Na wstępie drażni mnie to "Ridnovirs, Ridnivirstvo". Po angielsku przyjęła się forma "Rodnovers, Rodnovery", tak bardziej z ruskiego. Zbiło mnie z nóg stwierdzenie:
In general, the study of Ridnovirstvo in English-language studies examines it through the prism of nationalism/ cosmopolitanism/ xenophobia (Ivakhiv 2005a; Lesiv 2017). In my opinion, this is biased and unbalanced: we do not study Islam exclusively as religious fundamentalism or Catholicism for peadophilia. (s.94). 
Czuję, że autorka słabo zna stan badań w wielu zakresach. Skoro niektórzy rodzimowiercy wybierają pogaństwo jak alternatywę dla wartości świata, w którym żyją, to trudno ich nie badać od tej strony. Myślę, że bada się islam pod kątem terroryzmu i fundamentalizmu, podobnie jak pedofilię wśród księży. Ogólnie artykuł jest o kapelanach pogańskich, problemach na linii frontu prawosławie-rodzimowierstwo.

Mariusz Filip "Forget history: Censuring identities within Polish contemporary Paganism"

Z tym przedstawieniem Rodzimego Kościoła Polskiego jako "demokratycznego, lewicowego, henoistycznego" można by polemizować, choć autor powołuje się na dobre, sprawdzone źródła. A tak ogólnie to mamy krótką historię rodzimowierstwa w Polsce, pierwsze zarejestrowane związki, konflikty, zawiązanie Konfederacji Rodzimowierczej, aż po powstanie ZWRP "Ród". Artykuł świetny, gorąco polecam! 

Kaarina Aitamurto and Ross Downing "The changing faces of Paganisms in Slavic nations"

O neonazizmie, ekstremizmie, wojnie rosyjsko-ukraińskiej, krajach słowiańskich i zwykłym pogaństwie. Treściwie! 



Następnie mamy krótkie wprowadzenie do części drugiej, a potem:

Adrien Nonjon "When Perun goes to war: An overview of Pagan ethos and rituals in the Ukrainian army" 

Znowu różnorodność i nacjonalizm, poganie naziści i inni. Dużo o ukraińskiej armii i obecnej w niej żołnierzy będących wyznawcami nordycko-słowiańskiego pogaństwa. Tak, tak. Wikińskie korzenie Rusi, a co za tym idzie, wizja dwóch kultur nałożonych na siebie. Częste to zjawisko. Wielu pogan nosi runy, Vegvisir, Aegishjalmur, Valknut albo ozdoby w skandynawskim stylu będąc przy tym wyznawcami bogów słowiańskich. Także w Polsce. Krótko, zwięźle i na temat. 



Victoria Hudson "Locating the role of Paganism in far right groups on the Russian socio-political landscape" 

Przenosimy się do Rosji. I trochę czytamy o batalionie Rusicz, reakcji cerkwi, państwa i innych.


Richard McDonald "Selective Frith: Meeting Heathen world-building in English/Welsh prisons"

Czyli resocjalizacja pogan i sytuacje w brytyjskich więzieniach. Trochę lania wody o kapelanach. Na czele kwestia readaptacji społecznej.



Jakub Ludvík and Pavol Kosnáč "AllatRa and Creative Society: Cult-like Slavic Pagan off-shoot" 

No to wchodzimy w temat czegoś New Age'owego. Właściwie wyrosłego na bazie teozofii. Annunaki, planeta Vamfin i komunikowanie się z nimi przez lidera. No trochę przypomina to naszą Misję Faraon czy Antrovisa. I tak samo AllatRa jest do rany przyłóż co wspomniane kulty UFO w Polsce. 

Andrew Pardy "Developing CT awareness and negotiating sensitivity to Paganisms"

No i nikt jak Andrew Pardy wychodzi na scenę. Kiedyś na Facebooku wywalił mnie ze swojej grupy za poglądy. No cóż, kiedy ostatnio zaglądnąłem tam widziałem jego wyraźny sprzeciw przeciwko skrajnie prawicowym ruchom w Wielkiej Brytanii występującym przeciwko muzułmańskim nachodźcom. Tak panie Pardy! Tylko czekam aż panu łeb utną, albo pana rodzinie. Wyższość tolerancji na pewno pokaże swoje oblicze. I to zarówno pana jak i pańskich sympatyków z grupy. Życzę spełnienia marzeń! Wstęp artykułu konkretny. Mocne wejście z tym najszybciej rosnącym zagrożeniem terrorystycznym; autor zwraca uwagę, że tym neopogańskim wzrosło wielokrotnie. Dawniej tylko dżihad był popularnym zagadnieniem. Kurcze, jak to czasy się zmieniają. 


Myślę, że najlepszą metodą walki z terrorem w czasach obecnych jest zamknięcie granic, likwidacja państw opiekuńczych, zabranie jakichkolwiek ekstra praw wszelkim mniejszościom, jakichkolwiek zasiłków, nie bawienie się w poprawność polityczną, karanie za nielegalne przekroczenie granicy, karę śmierci dla zabójców, a problem terroru sam się rozwiąże. Prawda, że proste? Jak konstrukcja cepa. 


A tak to trochę o tym, co robić z takimi, jak temu przeciwdziałać, jak poszczególne instytucje mogą pomóc. Oczywiście złem dla Pana Pardy'ego pozostaje Odinic Rite i Asatru Folk Assembly, ich misjonarstwo w zakładach karnych, które ma na celu rekrutację nowych członków. Myślę, że samo spędzenie czasu więźniów w karcerach z emigrantami pokaże im co jest słuszne w przeciwieństwie do lewackiego prania mózgu ...

Taras Tarasiuk "Ridnovirstvo in the Ukrainian context: An objective perspective and identification of potential threats"

Wracamy na Ukrainę. Trochę o grupach z tego kraju, ich działalności opartej o politykę antyrosyjską, teorie konspiracyjne (które w większości przypadków okazały się być prawdziwe). Grupy o charakterze narodowym, słowiańskim. Współpraca i wspólny wróg. Jest o czym czytać. Gorąco polecam! 

Saga Rosenström and Barbora Žiačková "The Research-Political vegvísir: Navigating contemporary Pagan and far right appropriations of Viking studies"

Tutaj wbrew tytułowi jakieś ankiety i statystyki. Trochę o nadużyciach ze strony pogan, trochę o nadużyciach w stosunku do nich. Trolling, groźby. Że dużo z zadeklarowanych wyznawców dawnych bogów to historycy i archeolodzy. No cóż, trzeba się dobrze uczyć, żeby być porządnym czcicielem Odyna. 



Dobre, choć w moim odczuciu z badań wychodzi potwierdzenie stereotypów na temat neopogan z tego nurtu. Dużo porad jak walczyć z prawicowym ekstremizmem. Tylko pytanie, po co? 

Potem intro do części trzeciej. A po nim:

Joseph Stanley Hopkins "Where  are the holy trees and sacred groves in Heathenry?"

Tutaj o kulcie świętych drzew przez germańskich neopogan, a właściwie o ich braku. Autor wspomina także o tym, że asatryjczycy nie byli zbyt chętni do dyskusji na rzeczony temat. Cóż, nie tylko rodzimowiercy słowiańscy narzekają na dziennikarzy i naukowców. Jest parę zdań o kulcie drzew w kilku raptem kulturach. 



Hrafsunna Ross "Nithing poles: A letter of criticism on moral passivity in Paganisms" 


Słup z końską czaszką, używany by na kogoś sprowadzić zły los,  a obecnie jako protest przeciwko niesprawiedliwości. O tym pisze Hrafsunna Ross, opowiadając o incydentach na Islandii. Z jednej strony to tradycja. Z drugiej nithingi stawiane są wirtualnie - tradycja ewoluuje. No i oczywiście ich rola to ekspresja liberalnej pogańskiej myśli przeciwko rasizmowi, ksenofobii i innym smakołykom, które manifestowane są przez klasyczne nordyckie symbole różnych grup 
"-fobicznych". 

Santiago David Gutiérrez "Etenismo: Innovations and challenges in Latin American Heathenry"

Tutaj mamy nordyckie pogaństwo z dala od Skandynawii. Nie da się? Da się. I to jak mieszkańcy Ameryki Łacińskiej odgapiają od Nordyków. Etenismo, bo takim terminem określają się rodzimowiercy (lub raczej egzowiercy) w tym rejonie. 

Maryna Liuta "The winds of the future awake: Pagan women in Ukraine"

Dużo o Ukrainie w tym tomie. Tym razem panie na piedestale. Autorka przeprowadziła wywiady z kilkoma z nich. Sądząc po opisie stanowią ciekawą reprezentację. O zgrozo! Znowu ten feminazizm i kobiety wyzwolone ...

Piotr Grochowski "The concept of Mir as a tool for alleviating political conflicts in Polish Rodzimowierstwo"

Wracamy do Polski. I czytamy o historii naszego rodzimowierstwa. Nie pojmuję co ma znaczyć "Fascist Nazi Germany"? Niemcy były faszystowskie, nazistowskie czy jedno i drugie na raz? Ja bym raczej stawiał na sam nazizm. Jest o zlotach rodzimowierczych - święcie Stada i dorocznym wiecu. Był taki okres, że na obrzędy naszego chramu wpadały i lesbijki, i naziści. Nie było wojen, dyskusji politycznych, wszystko hulało jak trzeba. Tutaj autor zwraca uwagę, że nie wszystko jest zawsze takie proste, bo na konkretnych przykładach tarcia się zdarzały. 

Natalia Lee "Hacking the self: Germanic animism's cyberpunk future"

Humanizm i transhumanizm. Kwestie technologii w życiu współczesnych pogan. No i oczywiście sprawy kapitalizmu i jaki to on jest zły dla jednych i dobry dla drugich. 

Ross Downing and Kaarina Aitamurto "Summary: Concrete actions to produce G/SICP resiliency against extremists"

Co by dużo nie mówić, podsumowanie całości z wnioskami. 

Wszystko jak zwykle na wysokim poziomie. Dobre artykuły, które zarówno dobrze przedstawiają rodzimowierstwo Słowian i Germanów jak i sytuacje z nimi związane. 

Bezdyskusyjnie jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośników neopogaństwa. 

Z ognistym płomieniem Swarożyca - gorąco wszystkim rekomenduję! 

wtorek, 21 stycznia 2025

"Pagan Religions in 5 Minutes" Edited by Suzanne Owen and Angela Puca


Czat Gemini nie zawsze daje dobrą odpowiedź na tematy związane z religią i podobnymi tematami. Stąd też międzynarodowa awangarda badaczy ruchów neopogańskich (tych z nurtu ethic, i tych nurtu emic) postanowiła w ramach serii religii "... in Five Minutes" wyręczyć sztuczną inteligencję i poświęcić jeden tomik współczesnym religiom pogańskim. 

"Pagan Religions in 5 Minutes" pod redakcją Suzanne Owen i Angeli Puca to zbiór siedemdziesięciu krótkich artykulików, które odpowiadają na pytania zadane w ich tytułach. Przeciętny esej ma dwie strony formatu A5. Do tego pod artykułem wskazana jest zalecana bibliografia, inne artykuły w tomiku, a także notki o autorach. Co ciekawsze ci sami autorzy piszą kolejne rozdziały, a rzeczone notki pojawiają się w tekście po kilka razy, jakby już ich człowiek przynajmniej raz nie widział. 

Książka to takie wademekum. Przedstawione zostają w niej podstawowe pytania i zagadnienia. Czym jest pogaństwo? Czy pogaństwo to religia? "Pogaństwo" czy neopogaństwo"? Wyznawcy nie zawsze identyfikują się z pojęciem "pogaństwo" czy "neopogaństwo". Generalnie jak to w tym światku bywa - na piedestale oczywiście wicca i jej wiccopodobne twory, do tego druidyzm, Asatru. Mało jest o tych fajniejszych odłamach. Za dużo kontrowersyjnych informacji nie odnotowałem. Ale pewne rzeczy nie przypadły mi do gustu. W słowie wstępnym rozbawił mnie prof. Ronald Hutton: 
One consists of those who seek to reconstruct specific forms of ancient religion, representing particular cultures and ethnic groups, such as Egyptian, Greek, Roman, Anglo-Saxon, Norse, Lithuanian, or Russian (s.xii). 
Te dwa ostatnie słowa zastąpiłbym "Baltic"i "Slavic".  Angela Pucca z kolei definiując pojęcie neopogaństwo pomija zupełnie tematy grup skrajnie prawicowych. Ta sama autorka pisząc o wicca nie odróżnia pentaklu od pentagramu. 

Ogółem praca jest dobra i wnosi kilka ciekawostek do tematu badań nad ruchami neopogańskimi. Pisana przez znanych i doświadczonych naukowców. Myślę, że sympatyk tematu nie powinien przechodzić obok niej obojętnie.

Polecam! 


PS.

Ponieważ na bloggerze nie mogę dodać za dużo etykiet, to pozwolę sobie wymienić imiona i nazwiska autorów tomiku: 

Angela Puca 
Suzanne Owen  
Graham Harvey
 Sabina Magliocco
 Caroline Tully
 Vivianne Crowley
 Helen A. Berger
 Jennifer Uzzell 
Ethan Doyle White
Chas S. Clifton
Douglas Ezzy
Denise Cush
Yves Mühlematter
Jefferson Calico
Mary Hammer
Francesca Po
Chris Miller
Giuseppe Maiello
Milda Ališauskienė
Rasa Pranskevičiūtė-Amoson
Karina Oliveira Bezerra
Michael York
Alessandro Testa
Sarah Best
Jenny Butler
Holli S. Emore
Isis Mrugalla-Kalmbacher
Franz Winter
Rhiannon Grant
Mary Hearns-Ayodele
Amy Hale
Angelo Nasios 
Giovanna Parmigiani 
[M] Dudeck
Ronald Hutton

wtorek, 24 września 2024

Vivianne Crowley "Ścieżka pradawnej magii"

 

Vivianne Crowley to znana wiccańska arcykapłanka, założycielka odgałęzienia jednej z linii Whitecroft (tradycji gardneriańskiej, podczepiającej się także pod aleksandryjską poprzez fakt, że pani Crowley przeszła przez kolejne stopnie inicjacji tejże religii w covenach obu nurtów). Zasłynęła w pogańskim świecie z interpretacji wicca w świetle badań m.in. C.G. Junga. Prowadziła wykłady naukowe, uczyła o współczesnym czarownictwie.

"Ścieżka pradawnej magii" to praca będąca czymś z pogranicza pamiętnika; opisane zostały udziały w politycznych manifestacjach, konferencjach, podróżach do m.in. Francji, Australii, Polski. Z drugiej strony wszystkim wydarzeniom towarzyszy psychologiczna rozprawka zaistniałych zdarzeń. Swojskie klimaty przyznam. Teorie archetypów, dawne pogaństwo w ich kontekście wciąga czytelnika niczym czarna dziura. Jest to niewątpliwe pozytywny atut tej lektury.

Gorzej jednak jest z lansowanym w pracy feminazizmem i innymi odmianami lewactwa. No chyba nie bez powodu książka adresowana jest do kobiet. Cóż za dyskryminacja ... Rozśmieszyły mnie niektóre poglądy na społeczeństwo, tolerancję i "problemy". Może by tak pani Crowley wypowiedziała się na temat ostatnich zamieszek w Anglii, które co by tu dużo nie mówić, są właśnie efektem polityki otwartych granic, tolerancji i zrozumienia ...

Cytacik:

"W Polsce uderzająca do głowy wolność, jaka zapanowała po obaleniu komunizmu, otworzyła drogę do prawicowej polityki, antysemityzmu, homofobii oraz odebrania kobietom prawa do decydowania o ich ciele. Co zdumiewające, biorąc pod uwagę historię tego kraju, niektórzy młodzi Polacy ogłosili się nazistami; ale młodzi radykałowie, którzy przybyli na naszą konferencję, mieli inną wizję (s. 217). 

Oj Vivianne! Nie wiesz co dobre! Może dlatego Polska nie wygląda jeszcze jak kraj trzeciego świata, co widoczne jest w niektórych miejscach we Francji, Szwecji, Niemczech czy nawet w Wielkiej Brytanii. Ten patriarchalny system jest jak dla mnie wzorem i na pewno nie rezygnowałbym z niego. Myślę, że stratny na tym nie będę w przeciwieństwie do pewnych siebie pani lewackich pobratymców, którzy lansują społeczne "dobro" dopóki im ktoś łba nie utnie w imię pewnej religii. 

Cóż 2 punkty dodatnie za psychologiczne aspekty książki, 4 punkty ujemne za lewacki tok myślenia. A razem daje to minus 2 punkty.

Także nie jest to książka warta szczególnej uwagi.