Kolejna urocza zbioróweczka na temat neopogaństwa. Jak nacjonalizm, to nie możemy przejść obok tego wszystkiego obojętnie.
Kathryn Rountree "Introduction. Context Is Everything: Plurality and Paradox in Contemporary European Paganisms"
Na wstępie redaktorka tomu Kathryn Rountree krótko opisuje o czym będzie
niniejsza praca. Wiccanie z Malty uczyli się przez Skype'a. Ja musiałem
jeździć do Warszawy na szkolenie. Można taniej jak się okazuje. I takie
praktyki są szanowane. Przynajmniej przeze mnie.
Siv Ellen Kraft "Sami Neo-shamanism in Norway: Colonial Grounds, Ethnic Revival and Pagan Pathways"
Na wstępie Kraft przytacza podział neopogaństwa według prof. Michaela
Strmiska na rekonstrukcjonizm i eklektyzm. Analizując dokładnie ten
podział trzeba stwierdzić, że jest on bardzo umowny. Przykład wielu grup
daje to łatwo do zrozumienia. We wnioskach autorka jasno pokazuje, że
się ze mną zgadza, a neopogaństwo Saamów jest tego najlepszym
przykładem.
Artykuł opowiada trochę o historii Lapończyków, na piedestale stoi Ailo
Gaup; główny odrodziciel rodzimej wiary z dalekiej Północy. Jak
widzimy, jego religia jest eklektyzmem (wpływy z Chile i nauki Michaela
Harnera), a nie rekonstrukcjonizmem. Jest trochę o Laestadianizmie,
chrześcijańskim nacjonalizmie i kilka ciekawostek pomiędzy relacjami
tych religii. Ogółem ciekawy artykuł.
Matthew H. Amster "It's Not Easy Being Apolitical. Reconstruction and Eclecticism in Danish Asatro"
Pomieszanie religii z polityką, czyli coś co niektóre tygryski
neopogaństwa kochają najbardziej. Tutaj na przykładzie Danii. I znowu
Michael Strmiska zostaje skrytykowany za swój podział na wstępie. No, ale skoro sobie zasłużył ...
Potem poznajemy trochę różnic światopoglądowych wśród wyznawców. Jedni
są zrzeszeni, drudzy indywidualni, inni wyznają swoją religie rodzinnie.
To też klasyk w neopogaństwie.
Potem historia "Rasmusa" i za co odsiadywał wyrok. Szacun! Taki nie musi grypsować.
Opisywana przez Amstera grupa rekrutuje ludzi o często sprzecznym
światopoglądzie politycznym, od radykalnych prawicowców po lewaków. I to
jest dla mnie znajome - pokazuje, że neopoganie potrafią współdziałać
bez względu na to czy wierzą, że po śmierci dusza reinkarnuje czy idzie
do jakiegoś wymiaru.
No i zabawne, że niektóre grupy na obchody
świąt spotykają się w wynajętych obozowiskach harcerskich. W Polsce
przynajmniej jedna grupa też tak czyni.
Ale co najważniejsze?
Oczywiście rytualna innowacja - trzeba oczyścić prawdziwą
religię neopogańską z jej wiccańskich korzeni (naleciałości). WICCAŃSKICH? WTF?
Rytuały asatryjskie mają wiccańskie korzenie? Przecież w Polsce była
słynna internetowa Wojna Wiccańsko-Asatryjska. Czyżby
jej germanofilni uczestnicy nie byli świadomi korzeni swoich obrzędów?
A co jeśli z rodzimowierstwem słowiańskim jest identycznie?
W oko wpadła mi wzmianka ze wstępu redaktorki tomu o tym, co przeczytam dalej w artykule o Asatru autorstwa prof. Amstera:
This
group dedicated itself to practicing apolitical Asatro and ritual
innovation, because they felt Asatro rituals had become too influenced
by Wicca. (s. 12)
A jeszcze niżej o kolejnym eseju na bardzo pokrewny temat o artykule Gregoriusa:
Fredrik
Gregorius shows that on one hand Heathens present their religion as the
reinvigoration of an organic, authentic Nordic culture, while on the
other they use non-local sources such as Wicca and neo-shamanism to
transform Heathenism from theoretical and emotionally charged ideal
into a living religion. (s. 12)
Super!
To tylko dowodzi, że wicca wywarła większy wpływ na neopogaństwo niż
się co poniektórym "neopoganom" wydaje.
Często zastanawiałem się, dlaczego wielu neopogan (w tym rodzimowierców)
praktykuje rytuał w kręgu, podczas którego w obiegu podają sobie oni
miód oraz pieczywo? Dziwnym trafem to samo robią asatryjczycy w wielu
krajach. A przecież wiccanie praktykowali coś niemal identycznego już
wcześniej w latach 40. XX w. tyle, że zamiast rogu z miodem był kielich z
winem.
Ciągle mam wrażenie, że to nie żadna rekonstrukcja tylko czysty synkretyzm odgapiony od innych neopogan.
- Na bazie jakich konkretnie źródeł rodzimowiercy "rekonstruują" te swoje rytuały?
- Jak niby obrzędy dawnych Słowian mają się do tego co robią rodzimowiercy dziś?
- Dlaczego obrzędy rodzimowierców mają identyczne podłoże jak ryty innych grup (choćby stroje z epoki)?
- Dlaczego są tak bardzo podobne do rytuałów innych rodzimowierców pod kątem struktury obrzędu?
- Bo przecież czym się różni rytuał przeciętnej grupy asatryjskiej od
rodzimowierczej? Tu krąg, tu krąg. Tu ognisko, tu ognisko. To róg, to
róg. Tutaj "skål", tutaj "sława". Tutaj stroje z epoki, tutaj stroje z
epoki ... Różni je tylko otoczka kulturowa - tu Odyn, tu Perun.
Ostatni etap artykułu prof. Amstera to opis grupy Nordisk
Tingsfællig, która tworzy nowe rytuały czyszcząc pogańskie praktyki z wiccańskich
naleciałości. Tutaj jednak nie wiele się mówi, co jest dokładnie
tą "wiccańską naroślą". Znalazłem charakterystyczne cytaty w omawianym tekście:
Mathias
and others in NTF [Nordisk Tingsfællig - przypis Khaliperius] want to try
to move away from what have become fairly standard ritual practices in
modern Asatro - the holding of blót circles - and invent something new.
In Mathias's view standard Asatro blóts are inapprioprate to the Danish
context, having been more or less adapted from the Wicca movement, and,
as he sees it, having diverse ways to worship is 'really what being
polytheistic should be about'. (s. 55)
He also finds
the movement as a whole, not just in Denmark, too 'New Age' in
orientation, nothing that people are focused more on their own personal
satisfaction than actively worshipping the gods. He jokingly called
blóts 'therapy sessions' rather than religious rituals, and personally
does not want to stand in circle passing a horn with mead. (s. 58)
Czyli
to o przekazywanie miodu w rogu chodzi? I za pewne też krąg i rytualne
pieczywo. A więc jesteśmy w domu. To są te wiccańskie wpływy, z których
Nordisk Tingsfællig oczyszcza swój religijny system.
Dzięki prof. Amsterowi już wiemy, że przekazywanie rogu podczas obrzędów
to wpływ wiccański. Po prostu kielich zastąpiono rogiem, żeby było
bardziej w klimacie pogańskim niż w praktyce magii ceremonialnej.
W takiej sytuacji pozostaje nam tylko ustalić genezę rytuałów
rodzimowierczych i jeśli faktycznie są one oparte o rytuały asatryjskie,
to jesteśmy w domu.
Kto przyjdzie nam z pomocą?
Mamy pewną podpowiedź! Jest nią np. artykuł doktora Mariusza Filipa pt.
"Rodzimowierstwo a Straight Edge. Budowanie aryjskiego ducha w skrajnie
prawicowym neopogaństwie słowiańskim", Lud, Tom 102, s. 471-491.
W swoim artykule autor pisze:
I tu jeszcze przypisy:
A więc mamy pewien trop! Wszystko wskazuje na to, że nie jest to żadna
rekonstrukcja dawnych rytuałów tylko wymysł współczesny. A skoro pojawia
się to dopiero w latach 90. jako rytualna praktyka, to jest jasne, że
wcześniej mógł ją ktoś wykonywać. Filip podejrzewa neopogaństwo
germańskie jako źródło tej praktyki. Ale jak sam zaznaczył, jest to
tylko jego spekulacja.
Pozostaje nam tylko znaleźć więcej dowodów. Temat w każdym razie uważam za otwarty!
Kończąc temat artykułu Amstera - gorąco go polecam. Opisuje ciekawe obrzędy rodzimowierców germańskich.
Fredrik Gregorius "Modern Heathenism in Sweden: A Case Study in the Creation of a Traditional Religion"
Kolejny ciekawy artykuł opisujący zewsząd rodzimowierstwo germańskie w
Szwecji. Spodobało mi się pojęcie "The Myth of the Silent Majority"
określający tych pogan co nie rzucają się w oczy swoją pogańskością, a
jednak tym żyją. W przeciwieństwie do takich krzykaczy z Facebookowych
forów na pewno dają wręcz wzorcowy przykład. ;) ;) ;)
Kamila Velkoborská "The Brotherhood of Wolves in the Czech Republic: From Ásatrú to Primitivism"
Ciekawą, a w pewnym stopniu też nowatorską wizją neopogaństwa wydaje się
być Braterstwo Wilków w Czechach. Pod pewnym względem wilcze misteria
nasunęły mi skojarzenia z dwoma ostatnimi odcinkami "Robina z Sherwood"
gdzie pojawiła się grupa rewolucjonistów czczących Fenrisa i walczących z
władzą. Od skinheadów i Blood and Honor po specyficzne rytuały i
ekologiczny styl życia. Wszystko ewoluuje, zwłaszcza poglądy niektórych
neopogan. Swoją drogą wygląda mi to znajomo, że pewni wyznawcy starych
bogów za młodu wyróżniali się agresją a zostali miłośnikami
ekologicznego pogaństwa na starsze lata. Ciekawe i warte dalszych
przemyśleń! Gorąco polecam artykuł Velkoborskiej!
Eleanor Pears "Soviet-Era Discourse and Siberian Shamanic Revivalism: How Area Spirits Speak through Academia"
Przenosimy się do Jakucji. Czytamy o tamtejszych szamanach i o tym jak
to teraz od szamanów wymaga się znacznie więcej niż dawniej.
Szaman-biznesmen, brzmi dumnie i pokazuje, jak wszystko ewoluuje.
Ciekawy artykuł.
Ergo-Hart Västrik "In Search of Genuie Religion: The Contemporary Estonian Maausulised Movement and Nationalist Discourse"
Dokładny opis historii neopogaństwa w Estonii. Zarówno pod kątem
historycznym jak i tego co w chwili obecnej się tam dzieje. Wyczerpujący
artykuł, który polecam bez dwóch zdań.
Tamás Szilágyi "Emerging Identity Markets of Contemporary Pagan Ideologies in Hungary"
Węgry. O szamanizmie Taltos była mowa w wielu opracowaniach. Autor
zwraca uwagę, że religia ta ma identyczne założenia etyczne co wicca. I
znowu wszystko wskazuje na to, że wszystkie drogie neopogaństwa prowadzą
do Bricket Wood. Tutaj trochę o synkretyzmie chrześcijańsko-pogańskim,
źródłach religii i Yotengrit, jako węgierskim unikatowym
rodzimowierstwie. Polecam gorąco!
Victoria Hegner "Hot, Strange, Völkisch, Cosmopolitan: Native Faith and Neopogan Witchcraft in Berlin's Changing Urban Context"
Podróżujemy po Berlinie jako "Mekce New Age i neopogaństwa w Niemczech".
Widzimy jak się tam wszystko co dobre i złe rozwarstwiało na całą
okolicę. Historia napływowego neopogaństwa jak i problemów
współczesności czyli - to, że mam swastykę i runy nie znaczy, że ganiam
żydów z baseballem. Bardzo fajny esej!
Jenny Butler "Paganism in Ireland: Syncretic Processes, Identity and a Sense of Place"
Święte studnie, duchowość celtycka jak się okazuje to nie jedyne
wyznaczniki neopogaństwa w Irlandii. Pojawia się tam wicca, druidyzm, a
co ciekawsze występuje też sprawa adaptacji napływowej religii do
elementów lokalnych, czyli coś co mnie bardzo interesuje. Kult samych
celtyckich bogów, stosowanie rodzimego nazewnictwa. U nas uznano by coś
takiego za "raka", ale jak widać w wielu krajach jest to coś zupełnie
normalnego. No i moim zdaniem rozsądnego. Polacy jak zwykle muszą być
oryginalniejsi od oryginału. Irom to nie przeszkadza. Polecam artykuł!
Léon A. van Gulik "On the Sticks and Stones of the Greencraft Temple in Flanders: Balancing Global and Local Heritage in Wicca"
Léon A. van Gulik przedstawia nam dokładny opis tradycji Greencraft.
Jest to wyrosła z tradycji aleksandriańskiej wicca nowa tradycja
wchłaniająca nowe elementy i zastępująca stare nowymi, bardziej
pogańskimi. Trochę o tarocie, kabale, wpływach indiańskich. No, jest też
trochę relacji z podróży po Węsiorach w Polsce. Tak trzymać,
przynajmniej turystyka pogańska zaczyna nam kwitnąć. Polecam!
Anna Fedele "Iberian Paganism: Goddess Spirituality in Spain and Portugal and the Quest for Authenticity"
O kobiecych warsztatach i problemach tamtejszych neopoganek pisze nam
Anna Fedele. Zastanowiło mnie tworzenie kultu bogini Iberii na wzór
Brygantii. Ciekawe, nowatorskie, ale mam wrażenie, że lekko przesadzone.
Cóż, problemy neopogan z krajów, gdzie w historii wszystko się
miksowało. Polecam!
Francesca Ciancimino Howell "Bellisama and Aradia: Paganism Re-emerges in Italy"
Podobnie jak artykuł wcześniej Francesca C. Howell zabiera nas do Włoch i
opowiada o tamtejszych druidach, wiccanach z linii Whitecroft i
prawicowej partii politycznej. Dylematy lokalności zastąpione silnym
parciem na importowany druidyzm. Ciekawełko!
Kathryn Rountree "Authenticity and Invention in the Quest for a Modern Maltese Paganism"
Na sam koniec redaktorka tomu przenosi nas myślami na Maltę. Tutaj znowu
pojawia się motyw kreowania własnych bogów z braku większej wiedzy o
tych własnych. No fakt faktem, o tych bezgłowych, żeńskich figurkach
wiele nie wiemy. Jest też trochę o duchowości boginicznej i wpływach
feministycznych. Chyba nie bez powodu równo cztery lata temu od pisania
tego posta natknąłem się tam na Kapłanki Avalonu.

Przypadek? Nie wierzę w przypadki! Artykuł ciekawy.
Ogólnie książka porusza znane problemy; w kogo wierzyć, skoro różne
kultury tutaj przechodziły? Po co te obce naleciałości stosować, skoro
mamy własne a sama struktura religii wicca jest wystarczająco
przekonująca, żeby ją wyznawać? Jak zmienia się pogaństwo w dobie
globalizacji, upadku Bloku Wschodniego i rozwoju technologii? Dużo
ciekawostek i ważnych informacji na temat współczesnej historii. Gorąco
polecam cały tom!