Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metal. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2026

Piotr Dorosiński "Rzeźpospolita"


 

\m/ \m/ 

"Rzeźpospolita" Piotra Dorosińskiego (In Rock, Czerwonak 2021) to historia polskiej sceny metalowej lat 90. XX wieku. Był to czas kiedy to nad-muzyka rodziła się w ciężkich bólach, ewoluowała, rozwijała na boczne strony. Jak wyglądał nasz krajowy underground? Które zespoły dominowały? Tego dowiecie się z tej książki. 

    Co do moich wrażeń, spodziewałem się więcej na temat ideologii i poczynań artystów z tamtych czasów i trochę się zawiodłem. Książka opowiada głównie o tym jak wydawano kasety, w których wydawnictwach, kto kogo wyrąbał na kasie i jak generalnie szło na trasach koncertowych, w studiach nagrań i z kim. I tak z grubsza można by streścić ponad siedmiuset stronicową "Rzeźpospolitą". 

Oczywiście najbardziej interesowały mnie historie z życia ówczesnych wielkich gumisiów. Jakieś tam opowieści kapitana misia też napotykamy - wejście do kościoła i zakłócenie mszy, napierdzielanki fanów jednych zespołów z drugimi, zasady, które dzieliły fanów na tych "true" i "pozerów". Ja chrzanię! Może nawet dobrze, że świat metalu rozpoczął się dla mnie na samym początku tego tysiąclecia. Nie do końca czaję to, że można było bić się w imię jednego zespołu, kiedy przeciętny metalowiec z mojej epoki słuchał to do czego tylko udało mu się dotrzeć. Przerażające. 

Ale zaciekawił mnie fakt, że prawdziwy true metal według zasad lat 90. nie grał w koszykówkę, co było niegodnym metalowca zachowaniem. Kurcze! Mężczyzn się nie pyta o zarobki, kobiet o wiek, a osoby khaliperyjskiej (skoro już jestem w tym przypadku czymś oddzielnym, a modna jest nowomowa), czy grał w koszykówkę? Wyjątkowo nie lubię tego pytania. A koszykówki czy siatkówki nie cierpię jeszcze bardziej. Jednak miałem serce z prawdziwego metalu. I mam dalej! 
Myślałem, że w książce będzie więcej na temat rozwoju subkulturowego pogaństwa. Bardzo mało o tym jest, trochę się tu Rob Darken wypowiada, jest rozdzialik o Funeral Cult, Hefeystosie, Marhoth oraz wzmianki o zespołach takich jak Sacrilegium, Capricornus czy Grom. Ale przecież nie jest dla mnie tajemnicą, że tych projektów muzycznych o słowiańskim pogaństwie było całe mnóstwo. W zanadrzu mam jeszcze stare katalogi Nawia Productions, gdzie do kupienia kaset i płyt takich zespołów wymienionych są dziesiątki. Nie wiem dlaczego tutaj jest o tym tak mało... 

Warto się z książką zapoznać z jednego powodu - podaje doskonałą listę polskich zespołów i albumów, które wart przesłuchać. Spora ilość z nich jest dostępna już w sieci (z YouTube na czele). Warto nadrobić braki z wielu niepoznanych dawniej kaset. Same wywiady raczej mało wciągają i dotyczą spraw ważnych dla muzyków, nie dla fanów, dla których liczy się efekt końcowy. 

Polecam! 

\m/ \m/ 

środa, 13 sierpnia 2025

Mateusz Żyła "Piekło i metal. Kat - historia zespołu"


\m/ \m/

Nie potrafię zliczyć godzin i różnych chwil, które z z muzyką Kata spędziłem... Zresztą po co prowadzić kolejny wywód na ten temat? Wszystko już kilka razy opowiedziałem w nieco szalony sposób w poście Max Adler "Księga wiedzy magicznej. Magia Praktyczna. Antologia", a także w recenzji książki "Roman Kostrzewski - Głos z ciemności". Pod tagiem "metal" znajdziecie mnóstwo moich wspomnień z epoki kiedy ubierałem się na czarno, nosiłem glany i miałem długie włosy (raczej powinienem napisać "w ogóle je wtedy miałem"...). 

Myślałem, że temat historii najbardziej kultowego polskiego zespołu metalowego został już dogłębnie wyczerpany we wspomnianej wyżej pozycji będącej długim wywiadem z najbardziej znanym polskim, satanistycznym wokalistą. A tu niespodzianka! Mateusz Żyła rozszerzył czytelnikom wiedzę o historii pisząc obszerną biografię zespołu Kat i jego bocznych sukcesji (Alkatraz, Kat & Roman Kostrzewski). 

Na ponad 653 stronach (liczba bliska ideałowi, poniekąd zabrakło do niego jedynie 13 stron) autor przedstawia wspomnienia muzyków z koncertów, tras, imprez, kłótni w zespole, przygód w studiach nagrań, spotkań z legendami metalu i rocka z Polski i innych krajów, rywalizacje pomiędzy grupami, rozwijany merchandising... Słowem, chyba niczego nie zabrakło. Wypowiadają się legendy mrocznych klimatów i inne znane w tym środowisku persony. 

Czytając "Piekło i metal. Kat - historia zespołu" znowu poczułem fetyszyzm płynący z kolekcjonowanych dawniej oryginalnych kaset i płyt, podobnie jak koszulek i bluz Kata. Teraz tego już  nie ma - analogowe brzmienie zniknęło wraz z rozwojem YouTube'a, a dostęp do lubianej muzyki stał się czymś powszechnym. Za Kata i wszelkie gitarowe zło zabrałem się mniej więcej z początkiem tego millenium. Mimo to świetnie z książki odbierałem płynące emanacje ducha lat 80. i 90. XX w. kiedy to ludzie często sami robili sobie koszulki z nadrukami, na katanach dżinsowych widniały wprasowanki, a bieda okresu schyłku PRL wzmacniała ludzką kreatywność. Oczywiście największym smaczkiem dla mnie była historia o czarnej mszy odprawionej pewnego razu przez fanów... Coś co tygryski lubią najbardziej! 

Przyznam, że wątek satanizmu jest tu omówiony dokładnie tak jak się spodziewałem. Czyli, że tylko Romek czuł faktycznie klimat laveyowskiej ideologii i nią podążał. Reszta załogi skupiona była na samym graniu. 

Pewne historie bawią, np. bójki fanów Kata z fanami TSA. No i tak to dawniej wyglądało - metalowcy byli znacznie inni niż dzisiaj, choć przyznam, że mało rasowych w klasycznym image na ulicach spotykam. Teraz to takie metalo-goci-emo-kij-wie-co... 

Praca napisana jest z bardzo dużą ilością szczegółów. Autor zweryfikował co się tylko dało z wszelkich plotek i podziemnych, środowiskowych legend, baśni i mitów. 

Czytając czuć klimat. Zaciekawiła mnie ta historia będąca snem przedstawiona pod sam koniec książki - niejako potwierdza mi to, co wiem na temat życia "pozagrobowego"... Kolejny dowód. 

Czy książkę polecam? Bezdyskusyjnie. Choć z wieloma informacjami już się wcześniej spotkałem, uważam, że Mateusz Żyła odwalił kawał bardzo dobrej roboty tworząc tę książkę i poszerzając wiedzę o dziejach zespołu(/ów). Obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów ciężkiego brzmienia!

\m/ \m/

czwartek, 10 kwietnia 2025

"Germanic and Slavic Paganisms. Security Threats and Resiliency" Edited by Kaarina Aitamurto & Ross Downing


Powracamy do wesołego świata neopogan (tak wiem, nie wszyscy identyfikują się z tym terminem). Tym razem jesteśmy wśród swoich; czytamy o rodzimowiercach słowiańskich i germańskich. Lećmy zatem po kolei.

Najpierw małe wprowadzenie do tematu. Pojawia się oczywiście historia rejestracji pierwszych związków rodzimowierczych w Polsce w latach 90. XX w. Autorzy pominęli Rodzimą Wiarę (początkowo Zrzeszenie Rodzimej Wiary) zarejestrowanej w 1996 r. Podejrzewam, że korzystali z pracy "Walking the Old Ways in a New World. Contemporary Paganism as Lived Religion" pod redakcją Joanny Mality-Król i Adama Anczyka, gdzie ten związek został pominięty. I właśnie na bazie takich słabych źródeł powielane są historyczne ogólniki ... Co ciekawsze o związku RW powstałym w tym okresie wzmiankują dalej w książce Mariusz Filip i Piotr Grochowski. Pominięto też pewne wpływy z epoki PRLu np. protoplastę RKP, Święte/Lechickie Koło Czcicieli Światowida. 

Jennifer Snook "The rise of inclusive heathenry: How movements respond to political currents"

Autorka wymieniła kilka mniej mi znanych zamachów dokonanych przez neopogan w USA. Warto mieć te wydarzenia na uwadze. 


Miroslav Vrzal "Deradicalization of Czech Pagan black metal: Decrease of militant anti-Christianity and far right tendencies"

Jeden z najbardziej znanych w lidzie światowej badaczy muzyki metal i subkultury metalowców (\m/ \m/) Miroslav Vrzal tym razem przedstawia zanikanie zainteresowania tematami takimi jak narodowy socjalizm i radykalizm na scenie czeskiej. I powiem, że mam wrażenie, że identycznie stało się w Polsce. Dawniej mnóstwo było grup takich jak Selbstmord, Moontower, Swastyka (potem Sunwheel). O wszystkich słuch zaginął, a samo zainteresowanie nazizmem zmalało. Gontyna Kry, mój ulubiony zespół z przekazem narodowosocjalistyczno-pogańskim w chwili obecnej istnieje dalej, ale przestał już wiązać się ze wspomnianą ideologią polityczną. Pozostał przy pogaństwie. W Czechach analogicznie. Nie jest to już ten świat palonych kościołów, zabójstw, czy wandalizmu co dawniej. Jakie czasy, tacy metalowcy.

Richard Blackett and Denise Vast "Innangard: Folkish-enabling concepts in inclusive Heathenry"

Tutaj mamy trochę o pogaństwie inkluzywnym i pogaństwie ekskluzywnym, czyli tym gorszym i tym lepszym. Artykuł dotyczy głównie dwóch tematów: 
- „Innangarðr” („wewnętrzne ogrodzenie” lub „wewnętrzny świat”), który reprezentuje uporządkowaną, cywilizowaną przestrzeń, w której panują prawa i normy społeczne, symbolizuje bezpieczeństwo, stabilność i wspólnotę, a kontekście mitologicznym może odnosić się do królestwa bogów [Asgardu] lub ludzkich osad).
- „Utangarðr” („zewnętrzne ogrodzenie” lub „zewnętrzny świat”), które to pojęcie oznacza chaos, dzikość, nieznane, symbolizuje zagrożenie, niebezpieczeństwo, siły natury, a w kontekście mitologicznym może odnosić się do królestwa olbrzymów [Jotunheimu] lub niezbadanych terytoriów). 
Pojęcia te pochodzą ze staronordyckiego i są  kluczowe dla zrozumienia kosmologii i światopoglądu wikingów. Autorzy piszą o różnych odmianach germańskiego neopogaństwa m.in. teodyzmie, loki'eanach, Pierścieniu Trotha. Jest trochę o "problemach" z dyskryminacją i rywalizacją o prawdę w tym środowisku. Ciekawy artykuł, choć ciężko było mi przez niego przebrnąć. 


Angie Padilla "Narratives in the dialogue of the use and abuse of rune magic in contemporary Paganisms" 

Tutaj mamy podróż do świata run, a właściwie do roszczenia sobie praw co do ich użytkowania. Sam bym stwierdził, że każdy w tym sporze ma rację, gdyby wszystkie strony konfliktu radośnie sobie nie zaprzeczały. Ale szanuję poszczególne punkty widzenia.



Oksana Smorzhevska "Grandsons of Dazhbog and Svarog: Ridnovirs in the socio-cultural space of Ukraine" 

Na wstępie drażni mnie to "Ridnovirs, Ridnivirstvo". Po angielsku przyjęła się forma "Rodnovers, Rodnovery", tak bardziej z ruskiego. Zbiło mnie z nóg stwierdzenie:
In general, the study of Ridnovirstvo in English-language studies examines it through the prism of nationalism/ cosmopolitanism/ xenophobia (Ivakhiv 2005a; Lesiv 2017). In my opinion, this is biased and unbalanced: we do not study Islam exclusively as religious fundamentalism or Catholicism for peadophilia. (s.94). 
Czuję, że autorka słabo zna stan badań w wielu zakresach. Skoro niektórzy rodzimowiercy wybierają pogaństwo jak alternatywę dla wartości świata, w którym żyją, to trudno ich nie badać od tej strony. Myślę, że bada się islam pod kątem terroryzmu i fundamentalizmu, podobnie jak pedofilię wśród księży. Ogólnie artykuł jest o kapelanach pogańskich, problemach na linii frontu prawosławie-rodzimowierstwo.

Mariusz Filip "Forget history: Censuring identities within Polish contemporary Paganism"

Z tym przedstawieniem Rodzimego Kościoła Polskiego jako "demokratycznego, lewicowego, henoistycznego" można by polemizować, choć autor powołuje się na dobre, sprawdzone źródła. A tak ogólnie to mamy krótką historię rodzimowierstwa w Polsce, pierwsze zarejestrowane związki, konflikty, zawiązanie Konfederacji Rodzimowierczej, aż po powstanie ZWRP "Ród". Artykuł świetny, gorąco polecam! 

Kaarina Aitamurto and Ross Downing "The changing faces of Paganisms in Slavic nations"

O neonazizmie, ekstremizmie, wojnie rosyjsko-ukraińskiej, krajach słowiańskich i zwykłym pogaństwie. Treściwie! 



Następnie mamy krótkie wprowadzenie do części drugiej, a potem:

Adrien Nonjon "When Perun goes to war: An overview of Pagan ethos and rituals in the Ukrainian army" 

Znowu różnorodność i nacjonalizm, poganie naziści i inni. Dużo o ukraińskiej armii i obecnej w niej żołnierzy będących wyznawcami nordycko-słowiańskiego pogaństwa. Tak, tak. Wikińskie korzenie Rusi, a co za tym idzie, wizja dwóch kultur nałożonych na siebie. Częste to zjawisko. Wielu pogan nosi runy, Vegvisir, Aegishjalmur, Valknut albo ozdoby w skandynawskim stylu będąc przy tym wyznawcami bogów słowiańskich. Także w Polsce. Krótko, zwięźle i na temat. 



Victoria Hudson "Locating the role of Paganism in far right groups on the Russian socio-political landscape" 

Przenosimy się do Rosji. I trochę czytamy o batalionie Rusicz, reakcji cerkwi, państwa i innych.


Richard McDonald "Selective Frith: Meeting Heathen world-building in English/Welsh prisons"

Czyli resocjalizacja pogan i sytuacje w brytyjskich więzieniach. Trochę lania wody o kapelanach. Na czele kwestia readaptacji społecznej.



Jakub Ludvík and Pavol Kosnáč "AllatRa and Creative Society: Cult-like Slavic Pagan off-shoot" 

No to wchodzimy w temat czegoś New Age'owego. Właściwie wyrosłego na bazie teozofii. Annunaki, planeta Vamfin i komunikowanie się z nimi przez lidera. No trochę przypomina to naszą Misję Faraon czy Antrovisa. I tak samo AllatRa jest do rany przyłóż co wspomniane kulty UFO w Polsce. 

Andrew Pardy "Developing CT awareness and negotiating sensitivity to Paganisms"

No i nikt jak Andrew Pardy wychodzi na scenę. Kiedyś na Facebooku wywalił mnie ze swojej grupy za poglądy. No cóż, kiedy ostatnio zaglądnąłem tam widziałem jego wyraźny sprzeciw przeciwko skrajnie prawicowym ruchom w Wielkiej Brytanii występującym przeciwko muzułmańskim nachodźcom. Tak panie Pardy! Tylko czekam aż panu łeb utną, albo pana rodzinie. Wyższość tolerancji na pewno pokaże swoje oblicze. I to zarówno pana jak i pańskich sympatyków z grupy. Życzę spełnienia marzeń! Wstęp artykułu konkretny. Mocne wejście z tym najszybciej rosnącym zagrożeniem terrorystycznym; autor zwraca uwagę, że tym neopogańskim wzrosło wielokrotnie. Dawniej tylko dżihad był popularnym zagadnieniem. Kurcze, jak to czasy się zmieniają. 


Myślę, że najlepszą metodą walki z terrorem w czasach obecnych jest zamknięcie granic, likwidacja państw opiekuńczych, zabranie jakichkolwiek ekstra praw wszelkim mniejszościom, jakichkolwiek zasiłków, nie bawienie się w poprawność polityczną, karanie za nielegalne przekroczenie granicy, karę śmierci dla zabójców, a problem terroru sam się rozwiąże. Prawda, że proste? Jak konstrukcja cepa. 


A tak to trochę o tym, co robić z takimi, jak temu przeciwdziałać, jak poszczególne instytucje mogą pomóc. Oczywiście złem dla Pana Pardy'ego pozostaje Odinic Rite i Asatru Folk Assembly, ich misjonarstwo w zakładach karnych, które ma na celu rekrutację nowych członków. Myślę, że samo spędzenie czasu więźniów w karcerach z emigrantami pokaże im co jest słuszne w przeciwieństwie do lewackiego prania mózgu ...

Taras Tarasiuk "Ridnovirstvo in the Ukrainian context: An objective perspective and identification of potential threats"

Wracamy na Ukrainę. Trochę o grupach z tego kraju, ich działalności opartej o politykę antyrosyjską, teorie konspiracyjne (które w większości przypadków okazały się być prawdziwe). Grupy o charakterze narodowym, słowiańskim. Współpraca i wspólny wróg. Jest o czym czytać. Gorąco polecam! 

Saga Rosenström and Barbora Žiačková "The Research-Political vegvísir: Navigating contemporary Pagan and far right appropriations of Viking studies"

Tutaj wbrew tytułowi jakieś ankiety i statystyki. Trochę o nadużyciach ze strony pogan, trochę o nadużyciach w stosunku do nich. Trolling, groźby. Że dużo z zadeklarowanych wyznawców dawnych bogów to historycy i archeolodzy. No cóż, trzeba się dobrze uczyć, żeby być porządnym czcicielem Odyna. 



Dobre, choć w moim odczuciu z badań wychodzi potwierdzenie stereotypów na temat neopogan z tego nurtu. Dużo porad jak walczyć z prawicowym ekstremizmem. Tylko pytanie, po co? 

Potem intro do części trzeciej. A po nim:

Joseph Stanley Hopkins "Where  are the holy trees and sacred groves in Heathenry?"

Tutaj o kulcie świętych drzew przez germańskich neopogan, a właściwie o ich braku. Autor wspomina także o tym, że asatryjczycy nie byli zbyt chętni do dyskusji na rzeczony temat. Cóż, nie tylko rodzimowiercy słowiańscy narzekają na dziennikarzy i naukowców. Jest parę zdań o kulcie drzew w kilku raptem kulturach. 



Hrafsunna Ross "Nithing poles: A letter of criticism on moral passivity in Paganisms" 


Słup z końską czaszką, używany by na kogoś sprowadzić zły los,  a obecnie jako protest przeciwko niesprawiedliwości. O tym pisze Hrafsunna Ross, opowiadając o incydentach na Islandii. Z jednej strony to tradycja. Z drugiej nithingi stawiane są wirtualnie - tradycja ewoluuje. No i oczywiście ich rola to ekspresja liberalnej pogańskiej myśli przeciwko rasizmowi, ksenofobii i innym smakołykom, które manifestowane są przez klasyczne nordyckie symbole różnych grup 
"-fobicznych". 

Santiago David Gutiérrez "Etenismo: Innovations and challenges in Latin American Heathenry"

Tutaj mamy nordyckie pogaństwo z dala od Skandynawii. Nie da się? Da się. I to jak mieszkańcy Ameryki Łacińskiej odgapiają od Nordyków. Etenismo, bo takim terminem określają się rodzimowiercy (lub raczej egzowiercy) w tym rejonie. 

Maryna Liuta "The winds of the future awake: Pagan women in Ukraine"

Dużo o Ukrainie w tym tomie. Tym razem panie na piedestale. Autorka przeprowadziła wywiady z kilkoma z nich. Sądząc po opisie stanowią ciekawą reprezentację. O zgrozo! Znowu ten feminazizm i kobiety wyzwolone ...

Piotr Grochowski "The concept of Mir as a tool for alleviating political conflicts in Polish Rodzimowierstwo"

Wracamy do Polski. I czytamy o historii naszego rodzimowierstwa. Nie pojmuję co ma znaczyć "Fascist Nazi Germany"? Niemcy były faszystowskie, nazistowskie czy jedno i drugie na raz? Ja bym raczej stawiał na sam nazizm. Jest o zlotach rodzimowierczych - święcie Stada i dorocznym wiecu. Był taki okres, że na obrzędy naszego chramu wpadały i lesbijki, i naziści. Nie było wojen, dyskusji politycznych, wszystko hulało jak trzeba. Tutaj autor zwraca uwagę, że nie wszystko jest zawsze takie proste, bo na konkretnych przykładach tarcia się zdarzały. 

Natalia Lee "Hacking the self: Germanic animism's cyberpunk future"

Humanizm i transhumanizm. Kwestie technologii w życiu współczesnych pogan. No i oczywiście sprawy kapitalizmu i jaki to on jest zły dla jednych i dobry dla drugich. 

Ross Downing and Kaarina Aitamurto "Summary: Concrete actions to produce G/SICP resiliency against extremists"

Co by dużo nie mówić, podsumowanie całości z wnioskami. 

Wszystko jak zwykle na wysokim poziomie. Dobre artykuły, które zarówno dobrze przedstawiają rodzimowierstwo Słowian i Germanów jak i sytuacje z nimi związane. 

Bezdyskusyjnie jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośników neopogaństwa. 

Z ognistym płomieniem Swarożyca - gorąco wszystkim rekomenduję! 

czwartek, 27 lutego 2025

Christopher McIntosh "Beyond The North Wind. The Fall and Rise of the Mystic North"

 

Przenosimy się myślami do tego co wyrosło na gruncie skandynawskiej mitologii. "Beyond The North Wind. The Fall and Rise of the Mystic North" Christophera McIntosha z przedmową Hilmara Örna Hilmarssona to wędrówka po Hiperborei, współczesnym neonordyckim świecie religijnym i kulturowym. Wikingowie, runy, misteria, starzy bogowie, New Age etc., czyli wszystko co potrzebne do zwałkowania nurtu nazywanego różnie; raz "Ásatrú", raz "Heathenry" i paroma jeszcze innymi terminami. Stare, dobre tematy; od mitów nordyckich, przez współczesne neopogaństwo po muzykę nawiązującą do etosu wikińskiego.

Hilmar Örn Hilmarsson


baronowa Sigrun von Schlichting

Na początku zainteresowała mnie kwestia, z którą borykamy się także w Polsce - uczy się w szkole  o bogach greckich, rzymskich, ale często pomija wierzenia przodków. McIntosh opisuje identyczne zagadnienie w swoim kraju. Jak widać to problem ogólny, który trzeba zmienić.

A tak to autor omawia  jak to wyglądało w historii, jak wygląda współcześnie - tutaj często rodzimowierstwo germańskie przedstawione zostaje od swojej uniwersalistycznej strony, mamy wzmianki o kulcie Odyna w kilku krajach. Ciekawie została przedstawiona sytuacja w Rosji, a tam sympatyków tematu nie brakuje.

Głównym atutem książki jest zebranie i opracowanie przez autora tych wszystkich pseudonaukowych teorii i dokładne jej przedstawienie. Atlantyda na północy, ludzie jako  potomkowie mieszkańców tej mitycznej krainy ... Ech, bajki nad bajkami. Ale cóż, mit się spopularyzował i do dziś wielu badaczom-amatorom przypada do gustu. 

Ogólnie w książce nie znalazłem pomyłek merytorycznych. No może, Weles jako "bóg ziemi" to lekkie naciągnięcie faktów. 

Gorąco polecam! 


Wiking z Ameryki 

Wiking z Rosji

... a ten to taki chyba w netfliksowym klimacie ...

sobota, 27 lipca 2024

Joel Mclver "Encyklopedia nu-metal"


Dawno, dawno temu, kiedy byłem mega fanem metalu, co demonstrowałem poprzez swój image, zainteresowania i ustawianie głośno muzyki na wieży, bardzo często spotykałem się z pytaniem, "czy lubię takie zespoły jak Korn, Slipknot, Linkin Park albo Limp Bizkit?". To mniej więcej było jak zapytanie fana muzyki filmowej czy słucha tego co emitują na dyskotekach... 


Otóż nigdy nie byłem fanem nu metalu! Ten gatunek odbierałem jako kał dla naiwnej swołoczy. Czysta komercja dla mas, którym wydaje się, że słuchają czegoś porządnego. Na samym początku nawet nie nazywano tego metalem, ale czasy się zmieniły. Najwyraźniej brakujące ogniwo pomiędzy dobrym brzmieniem, a tym beznadziejnym musiało zostać wypełnione, a nadano temu powyższą nazwę. Schemat przeciętnego utworu z tego gatunku:  wstęp, idzie dźwiękowa fala, brzeczący refren, znowu ta sama fala co poprzednio, nawalanka, brzęczący refren, koniec. Nie znalazłem zbyt dużo utworów z fajną meodią.  Do tego teksty typu: "madafaker, fak, fak, madafaker"... I nie tylko muzyka była beznadziejna. Cały ten amerykański image; dresy, dredy, przyprawiał mnie o mdłości. 


Nu metal znałem tylko ogólnie, głównie kawałki które leciały na rockotekach. No, ale człowiek cyklicznie musi poszerzać horyzonty muzyczne, bo wszystko co było w kółko słuchane od pewnego momentu zaczyna być nużące. Stwierdziłem, że dla rozrywki przesłucham dyskografię znanych boysbandów uprawiających tenże gatunek. To był chyba bardziej stracony czas w moim życiu. Podtrzymuję swoją opinię. Może kilka utworów na krzyż dodałem do youtube'owych playlist. Reszta - patrz akapity wyżej. 


Stwierdziłem też, że sięgnę na półkę po książkę Joela Mclvera, która zajmuje tam miejsce od początku tego stulecia. Kupiłem ją jeszcze przed erą YouTube'a, Facebooka i czasów, kiedy dzięki Internetowi łatwiej było poszerzyć horyzonty.  Po przeglądnięciu szybko stwierdziłem, że zakup nie był sensowny. Teraz po prawie 20 latach mogę z nieco szerszej persepktywy temat ocenić.


"Encyklopedia nu-metal" to jak wskazuje tytuł leksykon zespołów zaliczanych do wspomnianego gatunku. Autor od razu daje znam do zrozumienia, że nu-metal to w rzeczywistości szeroki konglomerat, w którym znajdują się zarówno zespoły o bardziej metalowym brzmieniu, jak i te łączące riffy gitarowe z gatunkami takimi jak hip-hop, funk, rock, industrial etc. Widzimy jasno jest to pojęcie szerokie i niezbyt precyzyjne jeśli chcemy coś do niego zakwalifikować. Ale coś to wszystko jednak łączy. 


Mclver omawia historię wielu grup muzycznych od A co Z. Ich powstanie, zmiany w składzie, przygody, skandale, wydane albumy. Przedstawia prekursorów gatunku jak i kontynuatorów. Miejscami mam wrażenie, że stara się zareklamować mniej znane kapele. 


Ogółem książka ciekawa, i jak to często bywa, pewne tematy stają się strawniejsze, kiedy się o nich czyta a nie widzi czy słyszy z bliska. Warto po nią sięgnąć, choć już na chwilę obecną zawarte w niej wiadomości o zespołach są słabsze od tych zamieszczonych w Wikipedii. Czas leci, albumów przybywa. Ale taka rola papieru, żeby coś przetrwało dłużej niż link. Dobrze jest mieć tę pracę w swojej domowej biblioteczce. Gorąco polecam! 


poniedziałek, 5 lutego 2024

Rob Halford "Wyznanie"

Przyjemnie czyta się wszelkiego rodzaju biografie znanych metalowych artystów. Zwłaszcza kiedy poznaje się początki ich muzycznej ścieżki, inspirowanej twórczością oddaloną od ostrego metalu. Te lata 60.,70., 80., a nawet i późniejsze. Ale cóż, taka kolej rzeczy; zaczynamy od nasionka, a kończymy na ładnym kwiatuszku. 

W sumie to nielicznych gejów w tym życiu polubiłem. Ogólnie wszyscy wiedzą, jaki mam stosunek do tego tematu. 

Mogę jednak do wyżej przedstawionego grona dorzucić śmiało Roba Halforda, jednego z bardziej znanych muzyków nurtu heavy metal. Zasłynął on w szczególności jako wokalista zespołu Judas Priest, nie stronił też od solowej kariery i gry w innych autorskich projektach. Sprawił, że dobrze go zapamiętałem z rewelacyjnego wykonania bożonarodzeniowych kolęd i piosenek na zimową porę roku, które zawisły na moich playlistach na YouTube. 

"Wyznanie. Autobiografia wokalisty Judas Priest". Jak to podsumować? 

Z jednej strony denerwuje mnie tej opis gejowskiego "lajfastajla", z drugiej uważam, że autor dobrze czynił starając się pewne rzeczy i wydarzenia ukryć przed światem. Widać, że miał z tego powodu ostre frustracje, ale zależało mu na karierze, popularności zespołu i robił co tylko mógł, żeby tylko tego nie spartaczyć. 

Niewątpliwie Halford zaczynał swoją karierę w czasach kiedy artyści mieli większe pole do popisu, a w muzyce liczyły się jednak umiejętności. Nie to co teraz - trzeba pajacować przed wszystkimi, żeby tylko media głównego ścieku na całym świecie się kimś zainteresowały. Zwłaszcza taki Festiwal Kurwizji. 

Książka opowiada o problemach, koncertach, kontaktach ze znanymi postaciami ... I to mnie trochę rozbawiło, kiedy czytałem jak to popularna osoba chwali się, że nawiązała kontakt z innymi notablami ... Czuję się przy tym dziwnie. Wyczuwam jednak u Halforda niską samoocenę, przewrażliwienie i ogólnie spokojną osobowość. Tak, tak! Pamiętam, przytoczono tam kilka przygód ... 

Pewne wspomnienia są niezwykle słodkie. Zwłaszcza te z okresu dojrzewania:

Spotykałem się z kumplami, którzy razem ze mną przeszli kurs masturbacji w Beechdale, albo z kilkoma innymi ... i robiliśmy sobie dobrze nawzajem (s. 26).

Może zabrzmi to dziwnie, ale w tym naszym robieniu sobie dobrze nie było nic gejowskiego. Byliśmy kumplami, dobrze się razem bawiliśmy i, no cóż, s ł u ż y l i ś m y  s o b i e  p o m o c n ą   d ł o n i ą. Moi kumple byli hetero (s. 28). 

Wiem, że okres dojrzewania bogaty jest w wiele urozmaiceń, np. kiedyś usłyszałem historię, jak to w Stanach Zjednoczonych jeden znajomy z kolegami robili konkurs, kto wyżej wystrzeli. Nie wspomnę już o altankach na działkach, gdzie przetrzymywano zbiory gazet i papier toaletowy ... Ale coś takiego jak przytoczono wyżej to w życiu by mi przez myśl nie przeszło. Czyżby mój okres dojrzewania był aż tak ubogi? Dzieciaki to mają wyobraźnię. Jakby nie było masturbacja ją bardzo rozwija. 

Ogólnie książkę czyta się szybko. Halford daje się przy tym wszystkim poznać jako fajny gość; artysta ostrego brzmienia wierny swoim ideom, mający silną wolę, idący do przodu zgodnie z postanowieniami.

Z jego twórczością muzyczną w pełni na pewno też się w przyszłości zapoznam. Do nadrobienia mam jeszcze sporo. 

A książkę gorąco polecam!

czwartek, 11 czerwca 2020

Stefanie von Schnurbein "Norse Revival. Transformations of Germanic Neopaganism"


Skoro pogaństwa nigdy dosyć, to penetrujemy temat dalej. "Norse Revival. Transformations of Germanic Neopaganism" to kolejna cegła, z którą zmierzyć się powinien każdy sympatyk tematu. Oczywiście, jak wskazuje tytuł, w tym przypadku na piedestale stoi ruch Ásatrú z całym swoim składem. Przy opracowaniach tego typu nie mogło zabraknąć tematów pokrewnych takich wicca, epoka matriarchatu i duchowość kobieca. Ogólnie Stefanie von Schnurbein pisze o wszystkim - różnice pomiędzy asatryjczykami a-rasistowskimi a tymi normalnymi. Jest o stosunku do mniejszości seksualnych, etnicznych. Dużo na temat sztuki, omawiane są różnice pomiędzy nurtem ezoterycznym a tym bardziej skupionym na innych kwestiach. Dużo historii, nie brakuje wątków z epoki niemieckiego volkizmu z końca XIX w. i okresu II wojny światowej. Praktycznie wszystko co trzeba do dobrej książki o współczesnych wikingach. Są także wątki bardzo bliskie np. J.R.R. Tolkien i jego wesoła, mizoginiczna twórczość dla niedojrzałych mężczyzn.


Kolejne solidne kompendium oparte o bogatą bibliografię i badania. Poznajemy co trzeba. Na dobrą sprawę nie mam żadnych krytycznych uwag; pracę Schnurbein czyta się niczym sielankę. Czasem miałem wrażenie, że pewne grupy autorka próbuje przedstawić w czarnym świetle (zwłaszcza te najnormalniejsze) niemniej w ostateczności unika zbędnych konkluzji. Wszystko doskonale przedstawione od ważnych źródeł inspiracji po powszechnie znany black metal. Nie wiem tylko dlaczego w większości opracowań najczęściej mówi się tylko o kilku grupach metalowych oraz kilku pogańskich zespołach innego nurtu, których większość ludzi nawet nie słucha bo są beznadziejne? W kółko ci sami. A przecież to temat-ocean. Można by osobne książki na ten temat pisać.

Praca świetna i obok prac Mattiasa Gardella, Jeffreya Kaplana, Nicholasa Goodrick-Clarke'a, Jeffersona Calico zaliczam ją bezdyskusyjnie do najlepszych.

Polecam gorąco! 

niedziela, 12 kwietnia 2020

Kaarina Aitamurto "Paganism, Traditionalism, Nationalism. Narratives of Russian Rodnoverie"


Nie możemy przejść obojętnie wobec tematu neopogaństwa, a już na pewno nie powrotu do religii naszych przodków. Kaarina Aitamurto przenosi nas myślami do Rosji. "Pogaństwo, tradycjonalizm, nacjonalizm. Narracje rosyjskiego rodzimowierstwa" to wyczerpujący opis zjawiska rodzimej wiary słowiańskich braci ze Wschodu. 


Rosja to bardzo specyficzny kraj; historia odciskała w nim swoje piętno na mentalność obywateli przez rozmaite epoki. Ostatnią najbardziej znaczącą był Związek Radziecki. Także i na religijność wpłynęło to decydująco. Jak wiemy, po upadku ustroju wysyp nowych ruchów religijnych był tam ogromny, a ludzie poszerzali horyzonty na wszelkie sposoby przy problemach gospodarczych stojących u podstaw kraju przechodzącego gargantuiczną transformację. 


Aitamurto opisuje wszystkie możliwe strony słowiańskiego neopogaństwa w Rosji zwracając uwagę na jego różnorodność. Od liberalnych szamanów po radykalnych wołchwów. Od ekowiosek, przez mitycznych wrogów Żydów, po wizje modelu rodziny. Na dobrą sprawę, wszystkie aspekty zostały tutaj szczegółowo przedstawione. Pogaństwo epoki ZSRR, wpływy romantyzmu, zine'y (samizdaty), święta, rytuały, temat kultu krwi i rasy, ocalenie kultury etc. Osobiście starałem się zwrócić uwagę na tematy, które mnie najbardziej ostatnimi czasy interesują, czyli ruchy niebezpieczne i tutaj się nie zawiodłem - znalazłem kilka intrygujących ciekawostek. Oczywiście nie mam tutaj na myśli patriarchy Aleksieja II, który jasno łączy poganizm z terroryzmem; w tym przypadku taka klasyfikacja raczej nikogo spoza Kościoła prawosławnego dziwić nie może. 


Po przeczytaniu książki doszedłem do wniosku, że rodzimowierstwo rosyjskie bardzo pod wieloma względami przypomina polskie. Może z tą różnicą, że jeszcze nie poznaliśmy nuklearnych rodzin wielodzietnych mieszkających w zamkniętych osadach i żyjących jak przodkowie. Póki co nawet system prawny na to nie pozwala. Podoba mi się silna rola tradycji podkreślana w życiu naszych braci w wierze. Podobnie nie wiedziałem, że tematy ekologiczne są tak mocno akcentowane w religii tamtejszych neopogan. Może i to ma sens, ale u nas "zielony nacjonalizm" dopiero zaczyna kiełkować. I w Rosji również nie brakuje pseudonauki. W końcu stamtąd wziął się ynglizm, a jego klonem jest nasz turboslawizm. Miło czasem poczytać wypociny tych ludzi, choć idee poza sfałszowaną historią mają całkiem ludzkie. 

Co by nie zdradzać dużo zawartości rzeknę stanowczo, że książkę koniecznie trzeba przeczytać. Uważam, że żaden prawdziwy sympatyk tematu neopogaństwa, rodzimowierstwa słowiańskiego nie powinien przejść obok niej obojętnie. Praca zawiera dużo ciekawostek, ważnych informacji, sprostowań na temat informacji krążących po internecie. Jest to swoistego rodzaju kompendium gdzie temat został omówiony od każdej możliwej strony. 

Gorąco polecam! 

środa, 24 kwietnia 2019

Nicholas Goodrick-Clarke "Black Sun. Aryan Cults, Esoteric Nazism and the Politics of Identity"


Zostajemy przy nazistowskich klimatach. 

A raczej tym co stworzyło nazistowskie podziemie i jakie wypaczenia temu towarzyszyły od prekursorów ze schyłku XIX w., przez drugą wojnę światową po dziś dzień. 

Goodrick-Clarke w swojej pracy pt. "Black Sun. Aryan Cults, Esoteric Nazism and the Politics of Identity" omawia m.in. neonazizm w Ameryce, Wielkiej Brytanii jaki powstawał wiele lat temu. Potem przechodzimy do pseudonaukowych teorii; od nowej Atlantydy, latających spodków, UFO, pochodzeniu Ariów z Aldebaranu, po lądowanie Hitlera w tajemnej bazie na Antarktydzie. Jest trochę o hindusko-podobnych wypaczeniach dawnych hitlerowskich idei (Juliusz Evola, Savitri Devi). Ale to nie wszystko, za chwilę Goodrick-Clarke omawia ezoteryczne poglądy Miquela Serrano. W końcu przechodzi do subkultur młodzieżowych. Jest trochę o nazi-satanizmie, naszym kultowym środowisku norweskich muzyków z początku lat 90. 

I przyznam, że dostrzegłem kilka merytorycznych wpadek. Albo mitów, z których stworzono suche fakty. Trudno się w tym wszystkim było autorowi dokopać do właściwych informacji. Jest to jednak książka z 2002 r. i wiele historii do tej pory obalono. No, może Jonas Åkerlund stworzył kilka nowych, ale już Lud Mroku nie jest taki tępy żeby dać się nabrać na historię o Euronymousie ścinającym włosy i słuchającym Tangerine Dream przed śmiercią. 

Dalej czytamy o Światowym Kościele Stwórcy i fundamentalistach chrześcijańskich. Jest trochę o neopogańskim ruchu neovolkistowskim, a na końcu teorie spiskowe (Rotschildowie, iluminaci i te klimaty).  

Przyznam, że pseudonaukowe teorie opisane są świetnie. Czyta się to niczym sielankę. Brednie, bo brednie, ale czy nie są one urocze? Podobnie jak zaimponowała mi Savitri Devi pielgrzymując do miejsc związanych z obecnością Adolfa Hitlera. A to, że James H. Madole studiował prace Geralda Gardnera? Dochodzę do wniosku, że Ojciec Współczesnego Czarownictwa miał wpływ na wiele zjawisk, nie tylko tych związanych z neopogaństwem. Poznałem historię ruchu skinheadowskiego i kilku nowych zespołów wartych uwagi - będzie co słuchać, bo poza polską sceną zbyt wiele decybeli antykomunistycznego rocka mi przez mózg jak do tej pory nie przeszło. 


Dużo ciekawostek, historii teorii spiskowych i pochodzenia rozmaitych pseudoteorii sprawia, że książka jest warta uwagi. Niestety trochę zawiódł mnie opis neopogaństwa. Poza informacjami, które Goodrick-Clarke zaczerpnął z pracy Mattiasa Gardella nie wiele nowego się dowiedziałem. Ale fajnie czytało się o wyprawach do Tybetu, Szamballi, Nazi Arktyce i tych miejscach. A już atak z bronią w ręku równo 10 lat temu w urodziny Adolfa Hitlera ... To w sumie nic specyficznego, gdyby nie fakt, że sprawcy byli fanami muzyki Marlyna Mansona ...

Gorąco polecam!

czwartek, 20 lipca 2017

Dayal Patterson "Black Metal. Ewolucja kultu"


DECEM ANNO

I pomyśleć, że to już dziesięć lat minęło od pamiętnego roku, w którym to obroniłem pracę magisterską pt. "Neopogańskie idee Varga Vikernesa". W tych samych dwunastu miesiącach  przeżyłem też pamiętny koncert swojego ulubionego zespołu w Nottingham. Na tę chwilę czekałem aż siedem lat bo wcześniejszej możliwości inicjacji w misterium prawdziwego zła nie miałem. Jakiś czas potem dokonałem jednej z najsmutniejszych czynności w swoim życiu - ściąłem włosy. To akurat było podyktowane łysieniem. I to wszystko wydarzyło się w 2007 roku. I pomyśleć, aż tyle wody w Wiśle upłynęło ... 

Przy okazji pochwalę się, że na dziesięciolecie pamiętnych wydarzeń nabyłem w Empiku "Władców Chaosu" Moynihana i Søderlinda. Pisząc magisterkę dysponowałem płytą z książką w wersji pdf, gdzie każda strona sfotografowana została osobno. I to w wersji anglojęzycznej. Załatwił mi ją kolega: Marcin - po dzień dzisiejszy wysławiam Twoje imię! Jeśli czytasz tego posta, to wiedz, że ten chwalebny czyn przeszedł do historii! Dziś z tytułu sentymentów wzbogaciłem swoją kolekcję lektur o nowe wydanie rzeczonej publikacji, tym razem polskojęzyczne. Pewnie za jakiś czas do niej zaglądnę, choć czytać w pełni i recenzować jej tutaj nie zamierzam.
Moja praca magisterska zadedykowana była:  
Wszystkim „Prawdziwym”, których nie zmienia czas. 
Tylko jak to przetłumaczyć na angielski? Nie mam pojęcia bo "Prawdziwym" nie miało równać się z tymi "true", tylko tymi, którzy pomimo upływu lat nie mówią, że "... już ich to wszystko znudziło ...", " ... już dawno od tego odeszli ..." etc. Czy mnie znudziło? Nie! Co najwyżej wykończyło, ale jednak z pewnych przyczyn jedną nogą tkwię w tym dalej. Chyba fakt, że sięgnąłem po pracę Dayala Pattersona jest tego najlepszym dowodem.

BLACK METAL
 
"Black Metal. Ewolucja kultu" to grube arcydzieło, prawie pięciuset stronicowe przedstawiające historię muzyki metal - głównie zespołów, które odegrały największą rolę dla black metalu jako protoplaści, mistrzowie i odstępcy od klasycznych norm. Pełna mroku, zła, Szatana, mizantropii, bólu i zdjęć pozycja dogłębnie opisuje dzieje muzyków z wielu krajów, ich biografie i problemy z nagrywaniem albumów, poświęceniem dla sprawy i rezultaty. 

 
I tak kiedy sobie czytałem o pierwszych grupach od razu włączał mi się fetyszystyczny stosunek do kaset i płyt, które gromadziłem, a które teraz znajdują się w piwnicy (nie oddam! Nie sprzedam! Fak of! Fuk, fuk!). Te analogowe brzmienia ... te urocze okładki ... tak samo te płyty, które przeszły do historii ... Kiedy słuchałem muzyki ze sprzętu audio pamiętałem doskonale gdzie się który utwór zaczyna, jak daleko muszę przewinąć. Pamiętałem perfekcyjnie skład zespołów etc. Dziś w erze YouTube, nawet nie pamiętam tytułów ulubionych ścieżek. Tak nas niszczy socjalistyczno-komunistyczny świat ...

Patterson przeprowadził całe mnóstwo wywiadów z elitą black metalu, a przynajmniej tymi panami, którzy jeszcze żyją. No właśnie! Kobiety zostały prawie zupełnie zepchnięte na margines i nikt nie narzeka na dyskryminację. Black metal jest domeną mężczyzn! Panie mogą co najwyżej słuchać. Tego im nie zabronię. To zbyt okrutne. 

Czytamy o wielu skandalach i poświęceniach. Po latach stwierdzam, że moja magisterka wcale nie zawierała jakichś strasznych, merytorycznych błędów. Prawdą się okazuje być to, że z kości Ohlina koledzy zrobili sobie amulety na pamiątkę, a zwłok chcieli spróbować, tylko za bardzo były zepsute. Nie wiedziałem też nic o licznych podpaleniach kościołów w Polsce. No może za wyjątkiem tego jednego z Woli Justowskiej, który właśnie jest odbudowywany. To co dzieje się w Norwegii to i w Polsce też się zdarza. W Rosji pod cerkwie podkłada się ładunki wybuchowe u nas raczej stosuje styl klasyczny. Nie wiedziałem też o licznych samobójstwach w tym gronie. Doszły mnie słuchy o raptem kilku. Z interesujących mnie osobiście zagadnień była fascynacja tematem wicca Cronosa z Venom, Nocturno Holocausto z Beherit czy Daniego Filtha z Cradle of Filth. Ten cytat o rysowaniu nauczycieli na szubienicach coś we mnie obudził. Chłopaki uwielbiam Was! Zresztą, kto jak kto, ale chyba Cradle of Filth zagrał najwspanialsze pod względem klimatu piosenki o czarownicach - gotyk, erotyzm, historia, piękno, okrucieństwo świata stopione w jedną całość. A to, że Manheim ocalił kościół przed spaleniem uważam, za przecenienie więzi kulturowych. A przynajmniej w jego towarzystwie wzajemnej adoracji Szatana. A to, że wielu muzyków miało rasistowskie wypowiedzi? I to jeszcze z zespołów niepodejrzewanych o to jak mój ulubiony? No proszę! Panowie ubóstwiam Was! A już poświęcenie się trzynastoletniego wokalisty Shining, który sprzedawał się pedofilowi, żeby mieć pieniądze na realizację swoich celów ... Bezcenne. Tak wygląda wyższa idea.

Pozycja zdecydowanie najlepsza jak do tej pory spośród tych na temat ciężkiej muzyki, które miałem okazję czytać. Kompilacja wielu zachowanych materiałów i informacji, wywiadów rodem z zine'ów oraz unikatowych zdjęć. Pisana jest bardzo neutralnie, Patterson pozwolił zawsze wypowiedzieć się obu stronom wielu konfliktów, choć mam wrażenie, że centralną pozycję w historii stanowi tak na prawdę Euronymous i jego śmierć. Widać, że wiele wydarzeń oscylowało wokół jego postaci, a jego przyspieszone odejście zmieniło znacznie scenę metal na świecie. Poznałem ciekawostki na temat wielu zespołów, o których wcześniej tylko dochodził mnie słuch, że istnieją. 

Swoją drogą dawniej nie zwróciłem uwagi, że większość metalowych boysbandów była "true" z założenia. Jako fan tego zepsutego, komercyjnego metalu po prostu słuchałem tego co mi się podoba, a wszelkie ideologie nie grały dla mnie większej roli. Dostrzegłem jednak pewne analogie w kwestii podziemia do mojego ulubionego życiowego tematu. Jedni się w tym zatrzymali, inni z czasem od tego odeszli, jeszcze inni dopiero po wielu latach od tego odchodzą, nieliczni obłudni próbują dalej w tym być ... Takie to znajome, ale nie będę wyjaśniał o co dokładnie mi chodzi. 

"Black Metal. Ewolucja kultu" to wręcz obowiązkowa biblia dla wszystkich spod szyldu długich włosów, czarnych ubrań i ciężkich butów. Gorąco polecam!