\m/ \m/
"Rzeźpospolita" Piotra Dorosińskiego (In Rock, Czerwonak 2021) to historia polskiej sceny metalowej lat 90. XX wieku. Był to czas kiedy to nad-muzyka rodziła się w ciężkich bólach, ewoluowała, rozwijała na boczne strony. Jak wyglądał nasz krajowy underground? Które zespoły dominowały? Tego dowiecie się z tej książki.
Co do moich wrażeń, spodziewałem się więcej na temat ideologii i poczynań artystów z tamtych czasów i trochę się zawiodłem. Książka opowiada głównie o tym jak wydawano kasety, w których wydawnictwach, kto kogo wyrąbał na kasie i jak generalnie szło na trasach koncertowych, w studiach nagrań i z kim. I tak z grubsza można by streścić ponad siedmiuset stronicową "Rzeźpospolitą". Oczywiście najbardziej interesowały mnie historie z życia ówczesnych wielkich gumisiów. Jakieś tam opowieści kapitana misia też napotykamy - wejście do kościoła i zakłócenie mszy, napierdzielanki fanów jednych zespołów z drugimi, zasady, które dzieliły fanów na tych "true" i "pozerów". Ja pierdzielę! Może nawet dobrze, że świat metalu rozpoczął się dla mnie na samym początku tego tysiąclecia. Nie do końca czaję to, że można było bić się w imię jednego zespołu, kiedy przeciętny metalowiec z mojej epoki słuchał to do czego tylko udało mu się dotrzeć. Przerażające.
Warto się z książką zapoznać z jednego powodu - podaje doskonałą listę polskich zespołów i albumów, które wart przesłuchać. Spora ilość z nich jest dostępna już w sieci (z YouTube na czele). Warto nadrobić braki z wielu niepoznanych dawniej kaset. Same wywiady raczej mało wciągają i dotyczą spraw ważnych dla muzyków, nie dla fanów, dla których liczy się efekt końcowy.
Polecam!
\m/ \m/



