niedziela, 3 maja 2026

Maciej Grzenkowicz "Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli"

 
Skoro temat neopogan powraca, to nie przejdziemy koło niego obojętnie. Maciej Grzenkowicz "Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli" (Towarzystwo Naukowe im. Stanisława Andreskiego, Kraków 2026) to podróże i spotkania autora z neopoganami z kilku krajów. To literatura podróżnicza, nienaukowa, choć można by z niej coś akademickiego zrobić. Grzenkowicz przedstawia m.in. nacjonalistów galisyjskich (Hiszpania), polski ruch zadrużny, RUNWirę z Ukrainy, Diewturibę z Łotwy, rodzimowierców rzymskich i czarownicę, która zbiera na budowę pomnika koleżanek po fachu spalonych na stosach przez minione stulecia.

Temat Diewturiby, RUNWiry, czarownic walczących z patriarchatem, czy druidów z Czech to tematy stale wałkowane w pracach o neopogaństwie. Zbyt wielu rzeczy nowych się człowiek nie dowie. Nowością dla mnie byli "Celtowie" galisyjscy. Tutaj istny Monty Python - transseksualna nacjonalistka córka wędrownego kaznodziei z Oklahomy ... Myślałem, że padnę. Temat rzymskiego odrodzenia wciąga. Ruch zadrużny został opisany chaotycznie i widać, że Grzenkowicz stara się na siłę przedstawić go w czarnych barwach. Jak zwykle pojawiają się porównania do "faszystów". Najbardziej jednak rozbawiła mnie świadomość posła Józefaciuka, który deklaruje się jako eklektyczny wiccanin. Informacje, które przeczytałem sprawiły, że o mało z krzesła nie spadłem:

Tolerancyjność, brak narzucania schematów. Logiczność. 
- Jak by to wyglądało, gdyby Sejm był wiccański?
- Myślę, że nie dochodziłoby do takich kłótni jak teraz. [...] Myślę, że Sejm by wyglądał spokojniej. Po prostu spokojniej, bo wiccanie szanują siebie nawzajem, czego się są w stanie zrobić chrześcijanie. [...] Wiccanie innych wiccan nie zwalczają (s. 140). 

Ja pierdzielę! Kiedy z tego wszystkiego wyszedłem cieszyło mnie m.in. to, że nie będę musiał uczestniczyć w tym wyżynaniu się na przemian. Wiccanie najbardziej tną się z innymi wiccanami. Największym wrogiem wiccanina są inni wiccanie. Nie chrześcijanie, nie islam. Walka o wpływy, krytyka innych linii i covenów, oskarżenia o łamanie przysięgi, oczernianie jednych przez drugich, lizusostwo wiccanom z Wielkiej Brytanii. Nie wiem jak jest teraz bo już nie jestem w tym patodołku od ponad 13 lat, ale nie podejrzewam, żeby coś wiele się zmieniło. Nie bez powodu w wiccańskich prawach są zapiski o tym, żeby nie integrować się, rozstawać w pokoju etc.
Panie Józefaciuk - na wicca się pan zna jak ślepy na kolorach. Ale jest Pan eklektykiem, a na tym pułapie można to jeszcze wybaczyć. 

Ogółem książka ciekawa, choć pewne rzeczy jak pisanie o ruchu zadrużnym nie przypadło mi do gustu. Jak na literaturę podróżniczą przyznam, że nie jest źle i tak na czwórkę bym tą publikację ocenił.

Czytajcie!