piątek, 23 października 2026

Sabina Magliocco "Witching Culture: Folklore and Neo-Paganism in America"


Powróćmy na chwilę do tematu czarownictwa. Sabina Magliocco "Witching Culture: Folklore and Neo-Paganism in America" to kolejna porcja badań nad współczesnym czarownictwem. 

Autorka stosuje termin "Witchen". Odnosi się on do tożsamości, praktyk, symboliki i kultury powiązanej z wszystkimi postaciami eklektycznej i tradycyjnej wicca. Słowo Witchen jest używane jako przymiotnik określający przedmioty, rytuały, społeczności oraz folklor. Magliocco stosuje je, aby objąć szerzej prąd kulturowo-religijny niż tylko samą wicca tradycyjną, czyli dobrze nam znanych gardnerian (fraudnerians) i aleksandrian (alexandriots) – określa nim także współczesne czarownice i czarowników, którzy tworzą własne, synkretyczne tradycje. Dochodzę do wniosku, że to jest mniej więcej to, co Maciej Witulski określa mianem "współczesnego czarownictwa" w swojej książce o tym samym tytule.  

W "Witching Culture: Folklore and Neo-Paganism in America" Magliocco analizuje, jak współcześni wyznawcy budują swoją tożsamość religijną poprzez żywy folklor: opowieści, memy, dowcipy, muzykę, pieśni i rekwizyty rytualne. Podkreśla, że tym, co jednoczy grupy z kręgu Witchen, nie są sztywne dogmaty ani święte teksty, lecz wspólne doświadczenie zmysłowe i rytualne; transformacja świadomości, trans, ekstaza i poczucie obcowania z sacrum. Pod lupą znalazły się głównie grupy z San Francisco Bay - Reclaiming, Tradycja Dianiczna, NROOGD ale jak to bywa w amerykańskim czarownictwie nie zabrakło także innych "tradycji" z tego kraju, jest dużo pojedynczych członków z innych nurtów. Jak zwykle plejada gwiazd od Rev. Donalda Lewisa-Highcorrella po Oberona Zella-Ravenhearta. 


Jedna z teorii naukowych na temat indywidualnego doświadczenia w umyśle wyznawcy, którego cytuje autorka trochę mnie nie przekonała. Nie wdając się w szczegóły powiem tylko, że kiedyś z pewną grupą ludzi praktykowaliśmy spotkania w astralu. Polegało to na tym, że określonego dnia, o określonej godzinie wizualizowaliśmy sobie spotkanie w miejscu, które wszyscy dobrze znaliśmy. Zadaniem tego zdalnego rytuału było zgadnięcie kto wizualizuje siebie w szacie, jakiego koloru. I choć byliśmy w różnych miastach, oddaleni od siebie, gdy potem zdawaliśmy relację - wszystko się zgadzało; uczestnicy dobrze opisali kolory strojów, jak spotkanie przebiegało (jaka energia i impuls temu towarzyszyły). Tak więc, nie wszystko co w czarowniczych medytacjach pozostaje w indywidualnym doświadczeniu wyznawcy. Czasem pewne rzeczy wykraczają poza to. 

Książka dobra, choć nie ukrywam długo się z nią męczyłem. Cóż, sensowne dzieła wymagają dużego skupienia i koncentracji nad każdym zdaniem. 

Gorąco polecam! 

PS.
Vader nie "Vadar" ...