Słuchając muzyki indyjskiej natrafiłem w sieci na kawałek "Tujhko Na Dekhun". Wpadł mi w ucho, a następnie zaprowadził do filmu "Jaanwar", który mocno mnie poruszył. Chyba nawet bardziej niż zakończenie ostatniego, wyczekiwanego sezonu serialu "Cobra Kai". Tym sposobem przeniosłem się myślami do Indii.
Żeby dać ujście swoim podróżom w głowie przeczytałem "Opowieści ludowe Bengalu" autorstwa Lala Behari Daya. Klasyka gatunku, stara książka, która dzięki staraniom wydawnictwa Replika stała się bardziej znana polskim czytelnikom.
![]() |
Chłopcy z Bengalu grający w piłkę wodną. |
Przenosimy się w świat indyjskich baśni. Odwiedzamy konkretnie Bengal i mieszkających tam książąt, braminów, kobry, mięsożerne demonice, kwiaty lotosu. Budzimy księżniczki jedną różdżką, drugą je usypiamy. Sprytny szakal, szkoła złodziei ... oj cuda, cuda.
Mojej uwadze nie umknął błąd na drugiej stronie okładki:
Śiwa - jeden z trzech głównych bogów hinduizmu. Durga i Kali - boginie będące różnymi wcieleniami Śiwy.
Nie tak! Na stronie osiemnastej czytamy poprawną wersję, że Durga i Kali to wcielenia MAŁŻONKI Śiwy.
![]() |
Aryjskie pozostałości w ludziach z północnych Indii i Bangladeszu. |
A jak tam dydaktyzm płynący z hinduskich opowieści? Na dobrą sprawę taki jak ogólnie w większości tych z całego świata. W tej o ubogim brahminie widać np. wątek znany nam z baśni o kijach-samobijach. Jak zwykle dobro zostaje nagrodzone, a zło pokonane - to grzebanie ludzi żywcem robi wrażenie, zwłaszcza w drugiej części historii o synach złodziei. Nie są to arabskie noce, nie są to też baśnie braci Grimm. Nie brakuje duchów, demonów i bogów. W sumie jest czym zadowolić oko na jeden czy dwa dni.
Polecam!
Opuszczamy Bengal i inne znakomite stany Indii.
![]() |
Pamiętam pierwsze wybory Miss World jakie w życiu oglądałem. Był to 1997 rok, kiedy Diana Hayden została królową. Od tej pory piękno Indii kojarzę głównie z nią. |